„Karamoja. Ostatni wojownicy” – recenzja

Recenzja książki „Karamoja. Ostatni wojownicy”.
Uganda to kraj, który trzeba dobrze poznać, by go zrozumieć. I pozwolić dać się nim zauroczyć.

Robert Ziółkowski zabiera nas w niezwykłą podróż do kraju nieoczywistego, kuszącego swą pierwotną naturą, a jednocześnie pełnego czających się niebezpieczeństw. Razem z autorem zawędrujemy do serca Ugandy, jednak nie tylko po to, aby podziwiać przyrodę i zachwycać się siłami natury.

„Karamoja, Ostatni wojownicy” to książka o ludziach. Bez względu na to, do jakiego zakątka na świecie byśmy nie dotarli, pewne zjawiska pozostają uniwersalne. A w miejscach takich jak to, gdzie turyści i konsumpcjonizm nie wdarły się na dobre, są one wyraźniejsze, bardziej naturalne. Karamoja to plemię, które od lat jest wierne swojej tradycji. Ma własny kodeks zachowań, wewnętrzne prawa, wiekowe rytuały. Tworzą niemal państwo w państwie – pozostając w zgodzie z własnymi przekonaniami, nawet jeśli stoją one w sprzeczności z przepisami ugandyjskiego prawa.  Robert Ziółkowski staje się przewodnikiem, który uchyla rąbka tajemnicy o tym plemieniu. Pozwala przyjrzeć się im z bliska, nie zaburzając ich naturalnego rytmu życia.

A to, co oglądamy, o czym czytamy, jest niesamowite. Plemię, które nie korzysta ze zdobyczy cywilizacyjnych, żyje na granicy ubóstwa; tak, jakby zatrzymało się w czasie – są tylko oni i natura, która jest ich największym sprzymierzeńcem i wrogiem jednocześnie. W takich warunkach przetrwają tylko najsilniejsi i najodważniejsi. Gdy życie nie rozpieszcza, radość czerpie się z najmniejszych przyjemności, szanując siłę przyrody, doceniając siebie nawzajem. Karamoja to plemię wojowników. Walka w imię najważniejszych wartości, brak zgody na podporządkowywanie się komukolwiek z zewnątrz czyni ich bezkompromisowymi. Jednocześnie Robert Ziółkowski odkrywa przed nami ich szlachetność, odwagę, poświęcenie.
Książka Roberta Ziółkowskiego dostarcza czytelnikowi wielu emocji. Wzrusza i bawi, a przede wszystkim intryguje i skłania do refleksji. Autor nie ocenia tego, co opisuje, nie nakłada filtrów, nie wygładza obrazów. To dzięki temu czytając opisy tej podróży wszystko wygląda tak autentycznie.

Jednak „Karamoja. Ostatni wojownicy” to nie jest lektura pełna patosu, nie jest to pean pochwalny dla pewnego plemienia, autor nie wystawia mu laurek. To raczej pełna ciepła i humoru relacja z podróży. Taka, w którą chce się wyruszyć razem z autorem, odkrywać miejsce wyprawy krok po kroku, gościć u obcych ludzi, poznawać ich historię, być świadkiem rytuałów, śledzić ich codzienne życie, obrzędy na zdjęciach, które są kolejnym bogactwem tej książki.

Jeśli więc macie w swoim otoczeniu wielbicieli literatury podróżniczej, będzie to idealny prezent. Jeśli nie – i tak sięgnijcie po tę książkę. Z całą pewnością warto.

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlaljdis.pl)

Robert Ziółkowski, „Karamoja. Ostatni wojownicy”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2018



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat