„Karmin” – recenzja

Recenzja książki „Karmin”.
Historia miłosna dwóch osób wpleciona w losy teraźniejszości i dalekiej przeszłości.

„Karmin” Agnieszki Meyer to opowieść, która dzieje się jednocześnie w czasie obecnym jak i w przeszłości, nieraz bardzo dalekiej. Max, znawca drewna i sztuki inkrustowania, poznaje na jednym z przyjęć Selinę. Specjalistkę do dawnych ksiąg, woluminów, kaligrafii. Zakochuje się w niej prawie od pierwszego spojrzenia. Przy niej wszystko jest inne, różne niż dotychczasowe relacje. Pewnego dnia w czasie jej wyjazdu znajduje w śmieciach test ciążowy. Zaczyna mieć wątpliwości czy tygodniowa nieobecność dziewczyny na pewno ma charakter służbowy. Gdy Selina wraca Max targany emocjami i podejrzeniami o najgorsze, zrywa z nią. Po rozstaniu przenosi się z Europy do Ameryki. W tym czasie Selina również porzuca Monachium i wybiera Dublin, a potem inne miejsca. Dziewczyna poznaje wkrótce po zerwaniu Davida. Tajemniczego mężczyznę, którego praca jak i osobowość są nie do rozgryzienia. Wdają się początkowo w relację zawodową, później w bardziej osobistą. Jednocześnie zarówno ona jak i Max mają cały czas momenty, w których ciągle przypominają sobie o tym co ich łączyło.

Ta książka to z jednej strony opowieść o wielkiej miłości, uczuciu, które mimo upływu czasu i pojawieniu się różnych zdarzeń nadal istnieje z wielką mocą. W wątek tej historii miłosnej wplecione są nie tylko elementy osobiste dla bohaterów. Selina jest z pochodzenia Polką, a Max Niemcem i historia obydwu krajów odciska się także na ich teraźniejszości. Ponieważ z kolei ona jak i David zajmują się starymi księgami, słowem pisanym nieraz wieki temu wciąż mamy w tle obecność wielkiej przeszłości. Takiej, w której człowieczeństwo uwiecznia się na papierze, a historia epok ulatnia się z pamięci świata razem z blaknącym tuszem. Trochę przypomina to atmosferą „Imię róży” Umberto Eco lub klimat powieści Dana Browna. Księgi o wielkiej zawartości, w pewnym sensie magiczne, w których próbuje się zapisać żywe życie. Albo właśnie odkryć tajemnicę wieczności. „Karmin” to opowieść o emocjach trwających ponad wszystko. Nie wszyscy mają możliwość powrócić do tego co było dla nich bardzo ważne, a czego utratę rozumiemy tylko po stracie. Max i Selina staną przed kolejną szansą. Od nich tylko zależy czy wykorzystają ją właściwie.

Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)

Agnieszka Meyer „Karmin” wydawnictwo mg 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat