Każdy z nas ma swojego Georg’a?

Recenzja książki „Myszy i ludzie”.
Steinbecka nie trzeba przedstawiać, tak jak nie trzeba przesadnie reklamować ekranizacji jego książki pt. „Myszy i ludzie”, której podjął się w 1992 Gary Sinise.

Choć książka pojawiła się po raz pierwszy w roku 1937 (polski przekład 1965), wciąż ukazuje się w nowych wersjach (także w innych propozycjach przekładu, wykonanych np. przez Zbigniewa Batko).Ta, „objętościowo skromna” lektura, jak pisze o niej Magill Book Rewievs, ujmuje naturę człowieka, problemy dnia codziennego i społecznej akceptacji tak wielowymiarowo, że nie sposób jej nie pokochać. 

Głównymi bohaterami „Myszy i ludzi” są George Milton i Lennie Small – dwójka mężczyzn, która buduje idealistyczną przyjaźń, opartą na teorii przeciwieństw. George to silny, zdrowy mężczyzna, natomiast Lennie to chłop – dąb, opóźniony w rozwoju człowiek o gołębim sercu. Mimo pozornie nieprzychylnych przydawek, jakimi George często określa swojego kolegę, już na pierwszy rzut oka widać, że ich przyjaźń to coś więcej niż puste słowo, że mimo powierzchownej niedbałości we wzajemnym obyciu, przyjaciele bardzo sobie ufają oraz mogą na siebie liczyć.

Przedziwny tandem przyjaciół przemierza Stany, poszukując dorywczej pracy na farmie. Wszelkie próby kończą się zazwyczaj fiaskiem ze względu na nieposkromioną naturę Lenniego. Inaczej ma być podczas kolejnej pracy. Lennie ma być cicho, ma nie stwarzać problemów. Mają zarobić potrzebne pieniądze, za śmieszną sumę kupić kawałek ziemi, uprawiać rolę, hodować króliki. To przecież Lennie będzie ich doglądał…

Jak kończy się historia, wie pewnie większość z nas, lecz być może nie każdy z nas dostrzega piękno przekazu tej prostej książki. Pozornie zwyczajne rozmowy ukrywają w sobie ludzkie marzenia, ideały, poczucie dyskryminacji, kompleksy i samotność. Kolejne sylwetki bohaterów, choć pokazane całkiem pobieżnie, z rozpędu, rysują inne trudności życia codziennego. Wszystkich łączy jednak potrzeba bliskości, marzeń i ich spełnienia. Jako przeciwwagę ukrytego idealizmu przywołuje Steinbeck ludzką świadomość. Świadomość tego, że wbrew wypowiadanym słowom, które budują chimeryczną przyszłość, słowa pozostaną słowami, a droga do ich spełnienia jest daleka i trudna.

Szczególnym bohaterem książki staje się przyjaźń, jej dwubiegunowość, która powoduje naprzemiennie ukojenie i znój. Pointa „Myszy i ludzi” to w zasadzie pytanie o naturę człowieka, gotowość wyrzeczeń w walce z własnymi potrzebami. Bo choć każdy z nas może szczycić się przyjaźnią i posiadaniem własnego Georg’a, to nigdy nie wiadomo, kiedy wygra w nas egoizm.

Natalia Kędziak
(natalia.kedziak@dlalejdis.pl)

John Steinbeck, „Myszy i ludzie”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat