„Kiecka i tiurniura” – recenzja

Recenzja książki „Kiecka i tiurniura”.
Bajkowa opowieść, w której historia splata się z teraźniejszością? Ten rodzaj książek doskonale sprawdza się w jesienne wieczory, tym chętniej sięgnęłam więc po „Kieckę i tiurniurę”.

Drugi tom serii autorstwa Aleksadnry Maludy, opowiada historię magicznego lustra w toaletce głównej bohaterki. Dzięki specyficznym właściwościom niepozornego mebla, Agata może przenosić się w czasie. Od razu uspokajam tych, którzy kręcą nosem na fantastykę – motyw podroży w czasie jest jedynym elementem fantastycznym w całej serii, reszta historii zasadza się na kontraście miedzy współczesnością, a XIX wiekiem.

W części, która obecnie trafia w ręce czytelniczek, Agata przenosi się do XIX wiecznego Zakopanego, by nowoczesną sztuką medyczną wspomóc chorującego na suchoty Gustawa Lutomierskiego. Jej miejsce w XX wieku zajmuje tymczasem Bogusia, co stanowi przyczynek do niezłego zamieszania: o ile współczesna dziewczyna może się odnaleźć w przeszłości, o tyle trudno wyobrazić sobie podobną adaptację w stosunku do kogoś, kto nigdy nie widział telefonu komórkowego…

Dynamiczna akcja, wypełniona tajemnicami i nieoczekiwanymi wydarzeniami, pędzi do przodu, a my zastanawiamy się, czy zamiana ról wyjdzie na dobre naszym bohaterkom? Czy uda się uratować Gustawa, jakie niebezpieczeństwa grożą naszym bohaterkom? Na drugim planie pojawiają się postaci z poprzedniego tomu, wzbogacając historię swoją obecnością, dodatkowo ją ubarwiając. „Kiecka…” doskonale sprawdza się w roli przyjemnego czytadła, a dzięki rozległej wiedzy historycznej autorki, nie obraża inteligencji odbiorcy, stanowiąc wdzięczną lekcję historii XIX wiecznej Polski.

Dużym plusem całości jest świetnie oddany klimat Zakopanego sprzed dwustu lat. Pisarce udało się stworzyć literacki hołd dla piękna przyrody, ale również dla miasta stanowiącego w tamtych czasach prawdziwa mekkę dla artystów różnych dziedzin. Wraz z naszymi bohaterami przenosimy się w czasie, by nie tylko podziwiać urodę gór, ale także spacerować wąskimi uliczkami Zakopanego, zaglądając do karczm, podziwiać sztukę regionalną  czy też zaznajamiać się z bogatymi, lokalnymi tradycjami.

Z przyjemnością przespacerowałam się po Zakopanym z czasów gdy nie przybywały tam tłumy turystów, lecz było to miejsce dla koneserów sztuki i nieszczęśników kurujących tam chore płuca. Autorce udało się sprawić, że te parę godzin, spędzonych w towarzystwie jej bohaterów, było naprawdę sympatycznym doznaniem.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Aleksandra Katarzyna Maludy, „Kiecka i tiurniura”, Szara Godzina, Warszawa 2022



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat