„Kiedy wierzyliśmy w syreny” - recenzja

Recenzja książki „Kiedy wierzyliśmy w syreny”.
Sentymentalna podróż do czasu dzieciństwa o siostrach rozdzielonych przez rodzinne dramaty. Wydawnictwo Muza proponuje nieśpieszną historię o sile siostrzanej miłości.

Barbara O’Neal, autorka bestsellerów „Wall Street Journal”, opowiada historię dwóch sióstr, Josie i Kitty. Jedna z nich ginie w wypadku kolejowym spowodowanym przez atak terrorystyczny. Tak przynajmniej uważano przez piętnaście lat. Do czasu. Kitty przypadkowo ogląda relację z pożaru w klubie Auckland i rozpoznaje tam zaginioną siostrę. Pięć sekund w telewizji sprawia, że wyrusza w długą podróż. Chce poznać odpowiedzi na pytania, które zadaje sobie przez całe dorosłe życie. Dlaczego Josie sfingowała własną śmierć? Czy udało się jej wyjść z nałogu? Dlaczego porzuciła własną rodzinę?

Podróż do Nowej Zelandii jest też dla niej ważnym wydarzeniem. Poszukiwania siostry są tylko początkiem. Wspomina trudne dzieciństwo, wieczną nieobecność rodziców i pojawienie się nowego członka rodziny, Dylana. Potem był tylko huragan i zniszczenia, które spowodował.

Trudne doświadczenia to punkt wyjścia do przeanalizowania swojego życia i próby zrozumienia ucieczki Josie. Kitty zaczyna rozumieć, że życie to nie tylko niekończące się dyżury lekarskie, nadgodziny i niewielka ilość snu. A tak właśnie wyglądała jej codzienność. Dlatego decyduje się na zostawienie swojego życia i wyjazd w nieznane. Jej poszukiwania okazują się nieoczekiwanymi wakacjami, których nigdy nie miała. W Nowej Zelandii poznaje nowych znajomych, surfuje i w końcu odpoczywa. W tle znajdziemy również poszukiwania „księcia z bajki” i trochę banalną historię miłosną.

„Kiedy wierzyliśmy w syreny” to sentymentalny powrót do przeszłości. Barbara O’Neal pokazuje jak dzieciństwo determinuje przyszłość każdego dziecka. Jak marzenia o dorosłym życiu mogą zostać zniszczone przez jedną krótką chwilę. Autorka próbuje wciągnąć czytelnika w te rozważania.  W tle opowieści znajdziemy dużo słońca, wakacji, surfowania, poszukiwania starych domów i opowieści o syrenach. Książka ma swój powolny rytm, gdzie niewiele się dzieje, tak by można było skupić się na przeszłości. Mimo tego zabrakło elementu magii i typowego dla literatury pięknej szerokiego pola do interpretacji i refleksji. Język jest raczej prosty niż kunsztowny, co sprzyja szybkiemu czytaniu i to wbrew pozorom zaleta. Fabuła jest dobrze przemyślana. Historia jest opowiadana dwojako: z punktu widzenia Kitty i jej siostry Josie, mimo to trudno identyfikować się z bohaterkami. Ich perspektywa jest jednak zbyt wąska by spojrzeć na historię wczuwając się w daną postać.  

Barbara O’Neal zawiera jednak elementy bajkowości takie jak: romantyczne zauroczenie. Ciekawym zabiegiem jest zbudowanie kontrastu postaci pomiędzy siostrami, które na swój sposób przeżywały trudne dzieciństwo. Nie brakuje również trudnych tematów takich jak: molestowanie, alkoholizm i rozpad życia rodzinnego. Pozostaje jednak lekki niedosyt w sposobie opowiadania.

Można pomyśleć, że romantyczna okładka nie ma do zaproponowania nic zaskakującego. Mimo tego, pasuje idealnie do całości. „Kiedy wierzyliśmy w syreny” to mimo wszystko, prosta pozycja na lekkie i leniwe wakacje.

Sylwia Wasin
(sylwia.wasin@dlalejdis.pl)

Barbara O’Neal,  „Kiedy wierzyliśmy w syreny”, Muza, Warszawa 2023.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat