Wiadomo nie od dziś, że im więcej się pisze i mówi o danej sprawie, tym bardziej staje się ona powszednia i nie budzi już tak wiele emocji. Tak też powinno dziać się z literaturą o osobach homoseksualnych. Bo czymże różnią się oni od tych, którzy satysfakcji seksualnej upatrują tylko z związkach osobników płci przeciwnej? Niczym. Mają takie same problemy w związkach, borykają się ze znalezieniem właściwego partnera/partnerki, z byciem kochaną/kochanym czy też oszukanym i porzuconym. Muszą pracować, płacić rachunki, składać PIT-y, wychowywać dzieci, a na dodatek muszą walczyć ze światem i bronić się przed niewiedzą i nienawiścią. Nie do pozazdroszczenia.
I kiedy przychodzi im odpocząć po całym dniu ciężkiej pracy i marzy im się obejrzeć jakiś film o miłości, to gdy zasiadają przed telewizorami, mogą liczyć tylko na same romanse dla hetero. Idą do kina, a tam same love story dla hetero. Idą do księgarni i niełatwo znaleźć coś dla homo. Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, co mają czytać osoby o orientacji homoseksualnej, jeżeli mają ochotę sięgnąć po zwykłe romansidło? Ja przyznaję, że nigdy nie zawracałam sobie tym głowy. Nie pomyślałam, że nie dla wszystkich przecież ?Wichrowe Wzgórza?, Nora Roberts czy nawet Daniele Steel. Ale mam dla nich dobrą nowinę. Na rynku wydawniczym, pojawiła się kolejna powieść z cyklu les-story. Nie pierwsza, jak piszą niektórzy, bo nie można nie zauważyć wcześniejszych pozycji, takich jak: ?Dziewczyny wyjdźcie z szafy? Anny Laszuk, ?Życie rodzinne świstaka? Anny Arendt, czy ?Mój świat jest kobietą. Dziennik lesbijki? Magdaleny Okoniewskiej. O czym jest ?Moja les??
Mamy tu przegląd wielu tematów dotyczących pośrednio lub bezpośrednio głównych bohaterek. Będą to zarówno problemy polskich lesbijek wyrzucanych poza nawias społeczeństwa i bojących się ujawniać ze względu na groźbę utraty pracy, czy znajomych. Ale będzie to także przegląd wydarzeń współczesnych: happeningów, aborcji wśród nieletnich dziewcząt. Opinie wyrażają dwie kochające się kobiety Dorota i Miłka. Obie zdecydowane lesbijki, choć Miłka o swoich skłonnościach dowiaduje się już jako dojrzała kobieta i matka dwóch córek. Wspólnie postanawiają zamieszkać i wychowywać dzieci, przy okazji starając się również o wspólne dziecko. To, co ciekawi w tej powieści, to mnogość problemów, z jakimi przyjdzie im się zetknąć i sposób, w jaki poradzą sobie z nimi. Nienawiść, niewiedza z jednej strony, a z drugiej ich problemy wcale nieróżniące się od problemów osób heteroseksualnych.
W tym związku, Dorota pełniąca rolę ?mężczyzny?, zdecydowanie przybiera jego najgorsze cechy i zbiera pretensje od rozsierdzonej Miłki: ?A ja nie chcę, żeby mi ktoś pomagał, tylko żebym partnerkę miała, z którą obowiązki będę dzielić, nie chcę o wszystkim w kółko sama decydować, nie nadaję się na osobnika alfa, zmęczona jestem. Bo na mnie za całą rodzinę ciąży niepodzielona odpowiedzialność, to ja ciągle myślę, ja zarządzam?[?]?. Czy nigdy żadna kobieta nie powiedziała tego do partnera, czy partnerki? Dlatego, tak łatwo nam się utożsamiać z problemami Miłki i Doroty, bo są to zagadnienia z życia codziennego i nie są zależne od tego, jakiej jest ktoś orientacji seksualnej.
Zofia Staniszewska, dla której jest to druga powieść w biografii, operuje ciekawym stylem pisania. Jest to rodzaj prozy, ze skrótami myślowymi, przestawieniami w szyku zdania, brakiem wyodrębnionych dialogów wplecionych w słowotok bohaterów. Śmiałe opisy scen erotycznych, ale niebudzące niesmaku, tylko ukazujące pragnienie zrobienia ?dobrze? ukochanej osobie. ?Wyciągam dwa palce, wskazujący i środkowy, ślinię je i umieszczam we właściwym miejscu. Po chwili oczy sarenki (Miłki) uciekają w głąb siebie, nie śledzą już dzisiejszych wydarzeń, skoncentrowane tylko na moim ruchu kołyszącym, morskim. Mięśnie jej wiotczeją, a potem zbierają się w sobie, napinają straszliwie, boleśnie, aż do eksplozji o sile dziesięciu supernowych dochodzi?.
Naturalność, z jaką autorka przedstawia nam historię dwóch kochanek, dla jednych będzie naturalna, dla innych odrażająca i niesmaczna. Powieść ?Moja les? nie da nam odpowiedzi na pytanie, czy dwie kobiety mogą wspólnie wychowywać dzieci. Nie odpowie nam także na pytanie, czy potraktujemy związki lesbijskie jako coś naturalnego i nauczy nas tolerancji. Nie wniesie też być może niczego nowego do naszego życia i światopoglądu. Ale jak stwierdza autorka: ?Nie miałam ambicji opisania i zdiagnozowania środowiska kobiet homoseksualnych w Polsce. Skupiłam się na dwóch kobietach i ich wzajemnych, niepowtarzalnych relacjach.? I to właśnie jej się udało. W sposób prosty, szczery i tolerancyjny, opowiada o życiu dwóch kochających się kobiet i o ich problemach. To lektura nie tylko dla les!
Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)
Zofia Staniszewska, ?Moja les?, Prószyński i S-ka, Warszawa 2010
Komentarze