„Kiedy księżyc jest nisko” - recenzja

Recenzja książki „Kiedy księżyc jest nisko”.
Ucieczka z kraju ogarniętego wojną potrafi być prawdziwą gehenną, a znalezienie drugiego domu może okazać się niemożliwe.

Nadia Hashimi w swojej książce „Kiedy księżyc jest nisko” podjęła bardzo trudny i aktualny temat uchodźców, ale początek wcale nie zapowiadał opowieści o wędrówce w poszukiwaniu świata bez wojny. Pierwsze rozdziały poświęcone są Feribie – małej dziewczynce, której matka zmarła przy porodzie, a macocha nie okazywała wiele ciepłych uczuć. Poznajemy jej lęki, bolączki, pierwsze nadzieje i rozczarowania, sukcesy i porażki! Feriba w końcu dorasta, zakłada rodzinę, rodzi dzieci i w jej spokojny dotąd świat wkracza wojna. Poczucie osaczenia, ograniczanie praw kobiet, a w końcu śmierć męża zmuszają Feribę do rozpoczęcia ucieczki, która ma ocalić to, co jej pozostało: dzieci!

W ten właśnie sposób autorka włącza nas w tę opowieść. Odtąd towarzyszymy Feribie i jej synowi Selimowi w kolejnych etapach podróży. Nasi bohaterowie zostają rzuceni w objęcia Turcji, Grecji, Włoch, Francji, próbując z całych sił przedrzeć się do wymarzonej Anglii, która ma dać im wolność i spokój. Na swojej drodze spotykają ludzi niezwykle empatycznych, sympatycznych i pomocnych, jak również takich, którzy gardzą uchodźcami i ich problemami, wykorzystując ich słabość i bezbronność. Świat, do którego trafiają nasi bohaterowie nadal nie jest pozbawiony strachu o jutro, a zdobycie pożywienia, czy możliwość umycia stają się głównymi problemami egzystencjalnymi.

Nadia Hashimi stara się przedstawić obie strony medalu: uchodźców uczciwych, mniej uczciwych i tych zmuszonych do trudnych wyborów. Europa ma przyjazne i bardziej złowrogie oblicze, ale czy można ją winić za nieufność? Trudno jednak nie kibicować tej sympatycznej rodzinie w jej wyprawie do lepszego świata! Autorka poprzez perypetie Feriby i Selima stara się nam przybliżyć uchodźców, nie jako wyznawców jakiejś religii, ale jako ludzi, którzy pragną tego samego, co my: spokojnego, szczęśliwego życia. Może na stronach powieści jest zbyt dużo, znanych z amerykańskich dramatów, zwrotów akcji, ale książkę czyta się z zainteresowaniem, a że akcja płynie wartko, szybko docieramy do końca. Tam natomiast czeka nas czas na refleksję i wyciągnięcie wniosków, które wcale nie muszą być jednoznaczne! Zachęcam do lektury, bo mimo że to fikcyjna opowieść, to pewnie jest w niej jakaś cząstka prawdy!

Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)

Nadia Hashimi, „Kiedy księżyc jest nisko”, Białystok, Wydawnictwo Kobiece, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat