Są takie tematy, które budzą powszechną niezgodę. Trudne do rozstrzygnięcia, prowokują do kłótni i rozłamów. Tym bardziej, gdy dotyczą celu egzystencji oraz prawa do życia i śmierci.
Eutanazja jest wśród tych tematów, jednym z najtrudniejszych, bo tam, gdzie niektórzy rościć sobie będą prawo do ulżenia w cierpieniu najbliższym, inni upatrywać będą zabawy w Boga. Nie ma w tej kwestii dobrych wyborów, bo nigdy nie wiemy, co będzie najlepsze. Czy myślimy o chorym, gasnącym w naszych oczach z wykrzywioną z bólu twarzą, czy też o sobie, nieustannie siedzącym przy łóżku chorego, zmęczonym i pozbawionym złudzeń, że będzie lepiej? Przed takim właśnie dylematem, postawiła swych bohaterów Jodi Picoult, miłośniczka trudnych tematów społeczno-obyczajowych.
Luke Warren to badacz wilków, którym poświęcił całe życie. Rozdarty pomiędzy byciem członkiem watahy, a wypełnianiem obowiązków ojca i męża, powoli traci rodzinę. Gdy zostaje ciężko ranny w wypadku samochodowym, o jego stanie zdrowia, lekarze mogą informować tylko syna, który od sześciu lat, nie utrzymuje z nim kontaktu. Zarówno jego była żona, która po rozwodzie straciła prawo do decydowania o jego leczeniu, jak i niepełnoletnia córka Cara, najsilniej z nim związana, nie mogą w świetle prawa podejmować żadnych wiążących decyzji. Gdy jasne staje się, że stan Luke’a jest poważny, a szanse na jego powrót do zdrowia spadły do zera, rozpoczyna się ostra i bezpardonowa walka o decydowanie o dalszym losie, pogrążonego w stanie wegetatywnym chorego. Czy ich motywacje mają podobne źródło? Które z nich stanie przed najtrudniejszą decyzją?
Bardzo ciekawy temat eutanazji, niejednokrotnie poruszany w literaturze na całym świecie, to pewnego rodzaju misja pisarzy. Misja tłumaczenia, pokazywania możliwości wyborów i ich konsekwencji. Takie literackie podejście do problemu pozwala nam lepiej i bardziej intensywnie wczuć się w rolę, niż niejedna kampania społeczna. Warto zadać sobie pytanie, co ja bym zrobił dla ukochanej osoby, ale też, co chciałbym by dla mnie zrobiono w tej kwestii.
Jodi Picoult udało się zarysować problem, nie wchodząc w kwestie wiary, światopoglądu, czy polityki. To one wprowadzają chaos, kłótnie i odsuwają na bok rzeczywiste potrzeby nieuleczalnie chorych. To oni, powinni mieć najwięcej w tej sprawie do powiedzenia, ale najczęściej zdarza się, że to ich bliscy muszą podjąć samodzielną decyzję. To, co w Polsce na razie stanowi tylko odległą przyszłość, mrzonkę, a zarazem pole do licznych debat i rzucania inwektyw, w wielu krajach stanowi humanitarne, choć i ekonomiczne podejście do rzeczywistego problemu. Najważniejsze, że ludzie mają wybór.
„Pół życia” to książka nie tylko o uśmiercaniu. Porusza także problem niedopasowania się do pewnych standardów życia, trudnych relacji międzyludzkich, skomplikowanych uczuć, wyrzutów sumienia, oraz szacunku dla dzikiej przyrody. Tak szerokie spectrum tematów, charakterystyczne dla Jodi Picoult, pozwala nam zmierzyć się z otaczającym światem.
Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)
Jodi Picoult, „Pół życia”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012
Komentarze