„Kiksy klawiatury. Eseje i nie tylko” – recenzja

Recenzja książki „Kiksy klawiatury. Eseje i nie tylko”.
Po Świecie Dysku przyszedł czas na Terrego Pratchetta w nieco innej odsłonie.

Fenomen Terrego Pratchetta polega chyba na tym, że w swoich książkach, w swoim przekazie jest naturalny i prawdziwy i tym właśnie zjednuje sobie czytelników. Bowiem nawet nie patrząc w twarz rozmówcy, a jedynie czytając to, co przelał na papier, można odczytać intencje, emocje, ulotne wrażenia.

„Kiksy klawiatury” to nie jest książka, do jakiej Terry Pratchett przyzwyczaił czytelników. To zbiór esejów, wykładów czy tekstów, artykułów, które powstawały w różnych okolicznościach i się po prostu nagromadziły. Ta książka to niejako zbiór tego mniej popularnego dorobku literackiego autora. W związku z tym, że nie powstawały w tym samym momencie, doskonale widać na nich upływający czas. Autor się bowiem zmieniał przez lata, nabywał doświadczenia, zmieniał się jego warsztat, pióro, podejście do różnych zjawisk. To, że dzięki „Kiksom klawiatury” możemy mieć wgląd w tą twórczość jest prawdziwą gratką nie tylko dla fanów Świata Dysku.

Tematyka esejów zawartych w książce jest bardzo różna. Rozpoczynając od opisu swojego typowego dnia czy procesu twórczego, poprzez wspomnienia babci, aż po rozważania na temat świąt. Teksty Terrego Pratchetta w „Kiksach klawiatury” podzielone zostały na kilka części o intrygująco brzmiących tytułach: „Gryzmolący intruz”, „Błazen i marzyciel”, „Dni gniewu”. Bez względu na to, do której części zajrzymy, spotka nas tam coś zaskakującego. Lekkość, humor, dystans do siebie, ale także umiejętność przelania na papier tego, co nieuchwytne, zaznaczenie swojej obecności.

„Kiksy klawiatury” najlepiej czyta się na raty. Wówczas na każdym artykule, choćby takim najkrótszym, można się skoncentrować, pochylić, rozłożyć na czynniki pierwsze. To ciekawe doświadczenie czytelnicze. Badać, poznawać świat Terrego Pratchetta.

Nawet dla tych, którzy nie pokusili się o sięgnięcie po inne powieści Terrego, „Kiksy klawiatury” mogą być czytelniczą przygodą. Styl, tak charakterystyczny dla tego autora, jest wart tego czasu poświęconego na lekturę książki.

Jeśli zdecydujecie się sięgnąć po „Kiksy klawiatury”, do czego serdecznie zachęcam, przyjrzyjcie się nieco bliżej przedmowie Neila Gaimana. Bije z niej prostota i głębia jednocześnie. To dzięki niej lepiej poznajemy człowieka, który zbudował dla swoich czytelników świat od nowa. I nie jest to w żadnym razie laurka. To obraz człowieka z krwi i kości, dla którego siłą napędową do działania był gniew.

Ten gniew czynił z niego bojownika. Nie ważne, czy chodziło o orangutany, chorobę Alzheimera czy eutanazję. Terry Pratchett w stu procentach oddawał się temu, w co wierzył. W „Kiksach klawiatury” można o tym trochę poczytać.

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)

Terry Pratchett, Kiksy klawiatury. Eseje i nie tylko, Prószyński i S-ka, Warszawa 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat