„Kim Jiyoung. Urodzona w 1982” – recenzja

Recenzja książki „Kim Jiyoung. Urodzona w 1982”.
To recenzja książki, która zdobyła rozgłos na całym świecie, przetłumaczono ją na osiemnaście języków, a niedawno doczekała się również ekranizacji.

Kim Jiyoung jest zwykłą kobietą, pochodzącą ze zwykłej rodziny, która ma swoje marzenia oraz plany na przyszłość. Mieszka w Korei Południowej, gdzie po latach nauki i serii bezowocnych rozmów kwalifikacyjnych, w końcu zdobywa upragnioną pracę. Jednak pomimo starań oraz pochwał przełożonych czy ewidentnych predyspozycji, nie może dostać awansu. Gdy wychodzi za mąż i rodzi dziecko, siłą rzeczy decyduje się zrezygnować z pracy oraz zająć córką. W końcu mąż lepiej zarabia, a więc takie rozwiązanie wydaje się najkorzystniejsze (w Korei luka płacowa między kobietami, a mężczyznami jest bardzo wysoka). Zostawia więc wszystko, na co tak długo pracowała, a i tak ostatecznie pewnego dnia słyszy, że jest ,,pasożytniczą matką”.

Sięgając po książkę Cho Nam – Joo spodziewałam się czegoś innego. Słyszałam, że powieść jest bardzo feministyczna, więc spodziewałam się nieco jednostronnej relacji. Jednak osobiście uważam, że książka jest po prostu prawdziwa i na swój sposób zwykła. Nie przestawia ona serii skrajnych, niecodziennych sytuacji, w których główna bohaterka musi się odnaleźć. To w większości przypadków wydarzenia, często z pozoru drobne oraz nieistotne, które zbierając się w całość, tworzącą pewien obraz sytuacji kobiet, nie tylko w Korei, ale i na całym świecie. Dlatego użyłam słowa ,,zwykła”, bo jest uniwersalna. Oczywiście każdy jest inny, wychowywał się w różnych warunkach. Sądzę jednak, że wiele kobiet czytając tę książkę będzie się utożsamiać choćby z częścią tego, co przydarzyło się Kim Jiyoung.

Jest wiele kobiet, które jako dzieci, czy nawet już dorosłe osoby słyszały, że coś muszą, albo czegoś nie mogą ponieważ są kobietami. Matki i żony, które usłyszały, że mają łatwe życie, że przecież pralka i zmywarka za nie pierze i zmywa, że żyją z wypłaty męża, czy wiele innych podobnych stwierdzeń. Tak jakby ich praca w domu nie była nic warta. Tak jakby urodzenie się dziewczynką stawiało je od razu w gorszej pozycji.

Książka pokazuje jak ta sytuacja wygląda w Korei Południowej i to też trzeba mieć na uwadze. W Polsce luka płacowa jest jedną z najniższych w Europie; wiele kobiet w naszym kraju jest na wysokich stanowiskach. Według badań Grant Thornton Polska jest aż na trzecim miejscu, jeśli chodzi o światowy ranking zatrudniania kobiet w wyższej kadrze kierowniczej. Korea wraz z Japonią jest na przeciwległym końcu tego zestawienia. Jednak nie znając tego faktu, myślę, że wiele kobiet i tak będzie się utożsamiać z sytuacją Kim Jiyoung, bo wiele Polek rezygnuje z pracy, aby zająć się domem oraz dziećmi.

W Korei pomimo wielu zmian społecznych, kobiety w dalszym ciągu są ograniczane albo niedoceniane, z różnych powodów. Tym, co jest zaletą tej książki, jest pokazanie, nie tylko ewidentnie niesprawiedliwego traktowania kobiet, czy tzw. podwójnych standardów, ale też że kij ma dwa końce. Rynek pracy działa tak, a nie inaczej. Pracodawcy zwyczajnie bardziej opłaca się zatrudniać mężczyzn, czy dać im awans, bo ci nie pójdą na urlop macierzyński, więc pracodawca nie będzie musiał szukać kogoś na ich zastępstwo. Sami mężczyźni, nigdy nie będąc w sytuacji kobiet, nie wiedzą co czują; ile poświecenia kosztuje zostanie w domu oraz wychowywanie dzieci.

Bo tak po prostu już jest. Jednak czy tak na pewno musi być? Uważam, że książka jest warta przeczytania oraz polecenia każdemu, bez względu na płeć.

Izabela Guszkowska
(izabela.guszkowska@dlalejdis.pl)

Cho Nam-Joo, „Kim Jiyoung. Urodzona w 1982”, Wydawnictwo Mando, Kraków 2021.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat