Czy jednak sama książka, która powstała jako próba wytłumaczenia takiego stanowiska, również szokuje? Okazuje się, że nie. Owszem, Ayelet Waldman porusza trudne tematy, spowiada się z własnych błędów i tłumaczy, dlaczego dzieci nie stanowią centrum jej wszechświata, ale nic poza tym. Jej książka nie szokuje i nie wnosi nowatorskich pomysłów. Problemy ją dręczące, są naturalną i odwieczną bolączką milionów kobiet. Jedynym plusem jest to, że Waldman nie wstydzi się o nich mówić głośno, nie bacząc na opinię innych.
Po wygłoszeniu nietypowego stwierdzenia o większej miłości do swego męża, niż do dzieci, na pisarkę runęła lawina skrajnych opinii. Jedne matki chciały odebrać jej potomstwo, inne z kolei przyklasnęły jej teorii, jako jedynej słusznej i właściwej. Dlaczego właśnie kwestia bycia dobrą lub złą matką, staje się tematem drażliwym dla wszystkich kobiet na całym świecie?
Podobno nic tak bardzo nie boli, jak zarzut, że jest się złą matką, nieradzącą sobie z wychowaniem dziecka. To czuły punkt, odcisk, którego dotknięcie, będzie niezwykle dotkliwe. Nie ma recepty na to, jak być dobrą matką, nie ma też wyznaczników, według których można by określić, kto nią jest, a kto nie. Często więc to same kobiety, stawiają siebie pod pręgierzem oskarżeń, pod obstrzałem wścibskich spojrzeń i tym samym napędzają falę zawiści i chorej konkurencji między matkami. Każda chce poczuć się lepsza od drugiej, dlatego też czai się w ukryciu, zawsze z dobrą radą i z fałszywym zainteresowaniem, by udowodnić sobie, że inne kobiety, nie sprawdzają się lepiej w roli matek, niż one same.
Książką „Zła matka”, Ayelet Waldman, stara się wyzwolić. Poprzez wierny i uczciwy zapis swoich doświadczeń macierzyństwa, chce udowodnić, że tylko prawda, choć czasem trudna i bolesna, może pozwolić stać się Dobrą Matką. Tylko nazwanie problemu i stanięcie z nim oko w oko, może pomóc w jego rozwiązaniu. Dlatego też, wywleka na światło dzienne te tematy, które wiele kobiet stara się skrzętnie ukryć.
Przerzucenie uczuć z męża na dzieci i zaniechanie spraw łóżkowych, wyrzeczenie się siebie samej dla potrzeb potomstwa, znudzenie i frustracja wynikająca z siedzenia w domu i wychowywania dzieci, poczucie niespełnienia zawodowego, aborcja, nagonka na karmienie piersią, trudne relacje z teściową, obarczanie dzieci naszymi marzeniami i ambicjami, nierówne ich traktowanie, czy strach przed chorobami genetycznymi, to tylko część problemów, które towarzyszą małżeństwom, a przede wszystkim matkom. Nie ma na nie gotowych rozwiązań, każda kobieta musi podjąć świadomą i samodzielną decyzję o tym, czy pozostanie w domu z dziećmi, poświęcając się im całkowicie, czy też będzie kontynuować pracę zawodową, uznając swoje szczęście i satysfakcję jako nadrzędne. Są to zdecydowanie zagadnienia bardzo istotne, ale omówienie ich po raz kolejny, nie wnosi do sprawy nic nowego.
„Zła matka” nie jest poradnikiem ze wskazówkami, jak odnaleźć się we współczesnym świecie jako matka i kobieta jednocześnie. To zbiór luźnych myśli, które spisała osoba, napiętnowana przez inne jako zła matka. Spowiada się ona przed nami i choć nie szuka rozgrzeszenia, odnajdzie wiele kobiet, które myślą i czują tak jak ona. Mają takie same obawy, na które podobnie jak Ayelet Waldman odnajdą uniwersalną receptę, która pozwoli im przetrwać. „Dobra matka to taka, która robi, co w jej mocy, i wie, że to zupełnie wystarczy, nawet, jeśli ostatecznie to, co w jej mocy, okaże się tylko niezłe”.
Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)
Ayelet Waldman, „Zła matka. Kronika matczynych wykroczeń, drobnych katastrof i rzadkich momentów chwały”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2011
Komentarze