Kłam damo, kłam…

Recenzja książki „Dama nie kłamie”.
Biorąc do ręki książkę Juliany Gray, miałam wielką nadzieję na dobrą powieść.

Na coś, co przypomni mi lata, kiedy namiętnie zaczytywałam się twórczością Jane Austin. Nadzieję na chwilę odpoczynku przy lekkiej, łatwej książce. Szybko moje nadzieje prysły, jak bańka mydlana, ale mówi się: „trudno” i czyta się dalej…

Finn Burke jest wynalazcą, a cała jego miłość skupia się na udoskonaleniu silnika do „bezkonnego powozu”. Wyjeżdża więc z Londynu, aby w spokoju oddać się swojej pasji. Wynajmuje dom we Włoszech i tam pragnie spędzić najbliższy czas. Lady Alexandra Morley z kolei wyjeżdża do Włoch – a jakże! – żeby uciec przed kłopotami finansowymi, w które wpędziła się z takich czy innych powodów.

Kiedy tych dwoje spotyka się w tym samym domu, zaczyna się główna akcja powieści „Dama nie kłamie.”  Czyli każdy wie, co będzie dalej – Alexandra i Finn zakochają się w sobie, ale zanim oboje zdadzą sobie sprawę z tego, że są sobie przeznaczeni, czeka ich wiele perypetii.

Autorka, takie miałam przynajmniej wrażenie, nie wysiliła się na stylizację językową, jej postaci są takie same jak wszędzie, nic ich nie wyróżnia i nie indywidualizuje. Intrygi, których przecież w powieściach historycznych zabraknąć nie może, odrzucają mnie śmiesznością, brakiem pomysłu i schematycznością. Czytając książkę „Dama nie kłamie”, czułam, że już to kiedyś czytałam, że już to gdzieś było. A szkoda, bo pomysł był w miarę dobry, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Rażą błędy – nie tylko językowe – ale też merytoryczne czy logiczne. Miałam wrażenie, że Gray wręcz miejscami się gubi.

Nie znaczy to bynajmniej, że powieść czyta się źle. Wręcz przeciwnie, ale jest to raczej czytanie wyłącznie „z obowiązku”, bo gdybym czytała tę książkę tylko dla siebie, odłożyłabym ją po kilkudziesięciu stronach, bo szkoda mi by było na nią czasu - nie wniosła w moje życie nic nowego ani interesującego.

Niestety, Juliana Gray nie sprawiła, że sięgnę po kolejne jej książki. I choć w założeniu „Dama nie kłamie” jest pierwszą częścią trylogii, to – moim zdaniem – na niej cykl powinien się zakończyć.

Anna Otlik
(anna.otlik@dlalejdis.pl)

Juliana Gray, „Dama nie kłamie”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat