Didi Storm miała ambicje zostania jedną z gwiazd Hollywood. Niestety, ciąża i konieczność zarobienia pieniedzy na własne utrzymanie sprawiły, że podjęła się pracy jako sobowtórka gwiazd. Jej popisowym numerem było naśladowianie Marlin Monroe. Śliczna Didi wiedziała, jak kusić mężczyzn. Wiedziała też, że grając Marlin, nie zapewni sobie świetlanej przyszłości i spokojnej emerytury.
Didi wychowuje nastoletnią córkę, Remmi i bliźniaki, które nie niedawno się urodziły. Pewnego dnia, przez przypadek, Remmi staje się świadkiem niepokojącej i niezrozumiałej sceny. Zaraz potem jej mama znika. Aż do czasu, gdy mniej więcej dwadzieścia lat później na rynku pojawia się książka o życiu Didi, a Remmi widzi kobietę w sukience Marlin Monroe skaczącą z okna.
Wyruszamy więc razem z Remmi (naszą główną bohaterką) na poszukiwanie prawdy o tym, co wydarzyło się tamtej tragicznej nocy przed laty, poszukiwanie odpowiedzi na pytanie gdzie podziewa się jej mama i dlaczego Remmi nie opuszcza poczucie, że ktoś ją obserwuje...
"Kłamca, kłamca" to książka, którą określiłabym mianem przeciętnego kryminału. Jeśli nie czytacie wielu książek z tego gatunku, może okazać się wciągającą lekturą. Jednak dla osób, które lubują się w zagadkach kryminalnych, prawdopodobnie nie spełni wszystkich oczekiwań.
Z pewnością jest to opowieść, którą czyta się w miarę sprawnie, ciekawy ma też wstęp i zarys fabuły. Na początku byłam więc wciągnięta i zaintrygowana tym, dokąd doprowadzi nas ta historia. Czy faktycznie otrzymaliśmy wszystkie fragmenty układanki? Czy tylko mylnie wydaje nam sie, że wiemy, o co chodzi? Szczerze, od pierwszysch stron trzymałam kciuki za autorkę, żeby zapędziła mnie w kozi róg. Jednak w trakcie lektury, przez nierównomiernie rozłożone tempo i zbyt długie pochylanie się nad aspektami historii, które jako czytelnik już znałam, traciłam zaangażowanie tą powieścią.
W kryminałach najważniejsze jest zakończenie i rozwiązanie całej zagadki. Oczywiście nie mogę zdradzić za dużo, żeby nie psuć zabawy tym, którzy sięgną po książkę, jednak dla mnie, ponownie, było to rozwiązanie fabuły, które mogłabym określić jako "przeciętne". Chyba największy punkt kulminacyjny i najwięcej napięcia udało się zgromadzić autorce mniej więcej w 2/3 książki (według mnie scena na farmie była najlepszą w tej książce, może jeszcze na podium umieściłabym scenę na pustyni z początkowych rozdziałów). Później niestety nie udało się autorce utrzymać mojej uwagi i zakończenie nie wbiło już w fotel.
I zakończyłabym tę recenzję w tym miejscu, gdyby nie wątek romansowy, który sprowokował mnie do zgrzytania zębami. Zupełnie zbędny, nieadekwatny do sytuacji i tego, jak potoczyły sie losy bohaterów. Nie wnosił niczego ciekawego do książki, a był jedynie kopią milionów podobnych wątków w milionie podobnych książek. Na szczęście nie zdominował on całej historii, więc nie musimy się nad nim zbyt długo pochylać.
"Kłamca, kłamca" to książka na jedno lub dwa popołudnia – na plaży lub pod kocykiem w domu, gdy kapryśna pogoda nie dopisze.
AP
(biuro@dlalejdis.pl)
Lisa Jackson "Kłamca, kłamca", Wydawnictwo Skarpa Warszawska, Warszawa 2023
Komentarze