Choć to powieść z gatunku literatury młodzieżowej, nie dajcie się zwieść – dorośli również znajdą w niej wiele dla siebie! Ja pochłonęłam ją w dwa jesienne wieczory i naprawdę nie mogłam się oderwać od historii Nikodema i Piotrka – dwóch zupełnie różnych chłopców, których w pewnym momencie połączył los.
Nikodem to typowy szkolny gwiazdor – wysoki, pewny siebie, kapitan drużyny siatkarskiej, lubiany i podziwiany. Wydaje się, że ma wszystko. Ale jak to zwykle bywa, za pozorną pewnością siebie kryje się coś więcej. Piotrek natomiast to jego przeciwieństwo – niski, pulchny, cichy chłopak, który pasjonuje się biologią i ma problem z rozpoznawaniem nowych twarzy. Po rozwodzie rodziców przeprowadza się z ojcem do innego miasta, porzuca swojego przyjaciela, znane środowisko i zaczyna naukę w nowej szkole. Tam trafia właśnie na Nikodema. Chcąc zyskać akceptację klasy, zaczyna kłamać – o sobie, o swoim ojcu. Nikodem również kłamie, choć jego motywacje są zupełnie inne.
To powieść, przy której naprawdę i śmiałam się, i płakałam. Małgorzata Warda doskonale wnika w psychikę nastolatków – pokazuje ich zmagania z hejtem, odrzuceniem, trudnymi relacjami w domu i próbami odnalezienia własnej drogi. Obaj bohaterowie są niezwykle wrażliwi, każdy na swój sposób. Sytuacja rodzinna Nikodema zmusza go do decyzji, które łamały mi serce. Podczas lektury często myślałam o tym, jak wielu młodych ludzi ukrywa swoje problemy, jak często kłamią, by poradzić sobie z emocjami, które ich przerastają.
Warda pięknie kontrastuje dwie rodziny: Piotrek ma obok siebie troskliwego, kochającego ojca, który naprawdę dba o syna. Nikodemowi natomiast przyszło mierzyć się z sytuacją znacznie bardziej skomplikowaną – nie zdradzę szczegółów, ale autorka świetnie oddała dramatyzm jego codzienności. Bohaterowie są pełnokrwiści, realistyczni, a ich relacja rozwija się w sposób bardzo naturalny.
Styl Wardy jest przystępny, pełen emocji i trafnych obserwacji. Książkę czyta się błyskawicznie, a liczne zwroty akcji nie pozwalają się nudzić. Szczerze żałuję, że „Kłamca” nie jest lekturą szkolną – dyskusje o losach Nikodema, Piotrka i reszty szkolnej paczki byłyby świetnym punktem wyjścia do rozmowy o prawdzie, empatii i dojrzewaniu.
Zbliżają się mikołajki – jeśli macie w domu nastolatka, to powieść Wardy będzie idealnym prezentem. Polecam szczególnie młodzieży od trzynastego roku życia – choć gwarantuję, że starsi też się wciągną. Ta książka, która nie tylko wciąga fabułą, ale też skłania do refleksji nad tym, jak łatwo można coś ukryć za uśmiechem i jak trudno czasem powiedzieć prawdę.
Elżbieta Kaźmierowska
Małgorzata Warda, „Kłamca”, Zaczytani, Gdynia, 2025.
Komentarze