Znałam ją. Widziałam w jakichś kampaniach reklamowych, odkąd zaczęto się zachwycać nią jako nowym odkryciem. Nowym, bo mimo wieku, jej twarz była marketingowo świeża. Irena Wielocha, bo to o niej mowa, to jednak coś więcej niż tylko zadbana twarz, burza siwych włosów (jak o nich mówi) czy charakterystyczne okulary. Jej historia inspiruje do podejmowania działań w każdym wieku. A jej życiorys pokazuje, że w każdym wieku można coś zmienić. Dla siebie. Dla zdrowia.
Tę książkę napisała głównie dla siebie. Opisała w niej cały proces, bowiem jej medialna obecność była poprzedzona kilkoma latami zmian. Zaczęło się od tego, że kiedyś nie była w stanie wejść na górę. A góry kochała od zawsze. Problemy zdrowotne sprawiły, że kobieta zaczęła zmiany. Dieta, większa aktywność fizyczna, w tym treningi w klubie sportowym. Mniej ważna była utrata wagi, ale do niej także doszło, choć przy okazji.
Potem pojawiły się kolejne elementy. Skoro tak dobrze jej poszło, to skorzystała z podpowiedzi, aby wykorzystać media społecznościowe do tego, by mobilizować inne kobiety „po 50.” do zmian. Ktoś zaproponował występ w telewizji śniadaniowej, ktoś chciał, aby swoim followersom zarekomendowała jakiś produkt.
Sama autorka podkreśla, że do zmian musiała się w pewnym sensie przygotować. Była niespełnioną artystką, która zamiast wymarzonych sztuk pięknych, wybrała mało seksowny kierunek przeróbki drewna. Potem to właśnie ten kierunek studiów wspierał ją w wyborze różnych miejsc pracy, czasem także z daleka od rodziny, którą pozostawiła w Warszawie. Jednocześnie razem z rodziną postanowiła kupić, a potem przywrócić do stanu umożliwiającego zamieszkanie, drewniany dom. Gdzie? W wymarzonych górach.
Nietuzinkowa kobieta ze szczerością pisze o tym, co jej w życiu wyszło, a co nie do końca. Z całą pewnością może być prawdziwą inspiracją dla kobiet, które wychodzą z założenia, że nic dobrego w życiu już ich nie spotka. Dbanie o siebie, o zdrowie, o kondycję? Po co, skoro tu strzyka, a tam boli? Tymczasem Irena Wielocha przekonuje, że nawet w tym wieku warto zawalczyć o własne marzenia, a na pewno o własne zdrowie. Młodość jest bowiem stanem umysłu, a nie tylko metryki.
Agnieszka Pogorzelska
(agnieszka.pogorzelska@dlalejdis.pl)
Irena Wielocha, „Kobieta zawsze młoda”, Wydawnictwo Agora, 2022
Komentarze