Jak ukazuje Agnieszka Gromkowska-Melosik, w takich właśnie kategoriach postrzegane były damy tytułowej epoki. Przez kogo? Oczywiście przez mężczyzn. Autorka już od początku podkreśla, że skupia się na przekazach, które ukazywały asymetrię płciową i podporządkowanie kobiet wobec mężczyzn. Z książki przebija bogactwo interpretowanych źródeł (jak literatura, poradniki lekarskie czy dobrego wychowania, ikonografia), dzięki czemu czytelnik jak na dłoni widzi trudności, z którymi na co dzień borykały się ówczesne kobiety.
Książka ta jest pierwszą w polskim dyskursie naukowym pozycją, która w oparciu o źródła anglojęzyczne przedstawia tematykę tożsamości i cielesności kobiet epoki wiktoriańskiej. Choć termin ten kojarzy się głównie z Anglią, to autorka przejrzyście analizuje zasadność stosowania go również do Stanów Zjednoczonych czy Australii. Wpływy tego okresu widoczne były także we Francji czy w Polsce, stąd w książce znajdują się źródła z tak różnorodnych miejsc.
Bohaterkami „Kobiet epoki wiktoriańskiej” celowo są przedstawicielki klasy średniej i wyższej. To głownie one szablonowo wkładane były przez mężczyzn w kategorie, które wymieniłam na początku. Autorka pokazuje, co wpływało na takie postrzeganie płci żeńskiej, a także jakie konsekwencje z tego wynikały. Powszechnie wiadomo, jak ogromny wpływ na życie kobiet w ówczesnych czasach mieli mężczyźni. Nie jest tajemnicą, że dominowali oni, kształtowali normy społeczne i wyznaczali, jakie zachowania odbiegają od tych standardów. Agnieszka Gromkowska-Melosik dogłębnie analizuje schematy tych działań, zasypuje czytelnika interesującymi szczegółami, przykładami. Powoduje to, że odbiorca poznaje w detalach realia społeczne, w których obracały się kobiety. Dostrzega również, na ile mogły one zmienić swoją sytuację.
Szczególną rolę w kształtowaniu tożsamości i cielesności miała medycyna, również kontrolowana przez mężczyzn. Rodzenie dzieci powodowało, że płeć żeńską postrzegano jako bliższą biologiczności, naturze. A to przekładało się na większe zainteresowanie kobietami w kontekście medycznym. Autorka ukazuje, na ile medycyna wpływała na marginalizowanie kobiet, na usztywnianie ich codzienności. Sporo miejsca poświęca również histerii kobiet epoki wiktowiańskiej – kwestii, która w oczach mężczyzn w sposób dominujący określała płeć żeńską w tamtych czasach.
Intersujący według mnie jest wątek ze wstępu, w którym autorka dzieli się z czytelnikiem tym, co zainspirowało ją do napisania książki. Był to proces, który rozwijał się podczas wielu wizyt w Londynie, Stanach Zjednoczonych i Australii, przez obcowanie z architekturą, wnętrzami epoki wiktoriańskiej, literaturą, a także dzięki rozmowom ze znawcą tego okresu. Zaciekawiło mnie, że nie była to jedynie potrzeba napisania książki na jakikolwiek temat, a szczera pasja, która rozkwitała wraz ze zdobywanymi doświadczeniami. Chyba właśnie to zauroczenie tematem dodaje lekkości i finezji naukowemu ujęciu zagadnienia. Znacznie pomaga to w czytaniu o niełatwych przecież losach kobiet epoki wiktoriańskiej. Książka dotyka niedalekiej przeszłości i dlatego podczas czytania warto porównać aktualną sytuację kobiet z tą opisaną w omawianej pozycji.
Katarzyna Kolibabska
(katarzyna.kolibabska@dlalejdis.pl)
Agnieszka Gromkowska-Melosik, „Kobieta epoki wiktoriańskiej. Tożsamość, ciało i medykalizacja”, Kraków, Oficyna Wydawnicza „Impuls”, 2013
Komentarze