Kobieta, która podzieliła artystów

Recenzja książki „Sergiusz, Czesław, Jadwiga”.
Trzeba być odważnym, aby pisać o Czesławie Miłoszu. I to pisać krytycznie, a jednocześnie bardzo dobrze i wciągająco.

Stopniowo poznaję literaturę Marii Nurowskiej. Sięgam po powieści najnowsze, jak i te starsze. Ani razu się jeszcze nie zawiodłam, lubię jej charakterystyczny styl, smutek i emocje, które przemyca na karty książki. Dotychczas czytałam powieści, w których głównymi bohaterkami były kobiety. „Sergiusz, Czesław, Jadwiga” nieco się różni od tamtych, bo oprócz kobiety, najważniejszymi osobami są mężczyźni. Mężczyźni nieprzypadkowi, a przynajmniej jeden z nich znany jest każdemu Polakowi. Chodzi o Czesława Miłosza i Sergiusza Piaseckiego.

Narratorką jest Anna, którą poznajemy jako studentkę polonistyki. Los sprawia, że poznaje osobiście Sergiusza Piaseckiego, i postanawia zostać jego biografką. Spotyka się z nim, zapisuje i nagrywa rozmowy. Jest w jakiś sposób zafascynowana pisarzem, ale ich relacje wcale nie wyglądają nieskazitelnie. Dyskusjom i różnicom zdań nie ma końca. Głównym wątkiem, który zaprząta głowę biografki, jest relacja Sergiusza Piaseckiego z Czesławem Miłoszem, która również do najlepszych nie należała. Delikatnie mówiąc, mężczyźni nie przepadali za sobą, a przyczyną tego była między innymi kobieta – Jadwiga Waszkiewicz. Anna całe serce i czas wkłada w to, aby poznać i wyjaśnić historię tego tajemniczego trójkąta miłosnego. Poświęca na to kawał swojego życia – pod koniec książki nie jest już studentką polonistyki, ale szanowanym w środowisku pracownikiem uczelni. Niewiele o niej wiemy, ale nie ma takiej potrzeby, bo Anna nie jest w tej książce najważniejsza. Musiała jednak zostać wprowadzona jej postać, aby nie była to typowa biografia pisarza. Jest sporo przypisów i fragmentów literatury Piaseckiego i Miłosza, ale ciągle czyta się ją jak wciągającą opowieść a nie zbiór faktów.

Podziwiam ogrom pracy, jaki Maria Nurowska włożyła w powstanie powieści „Sergiusz, Czesław, Jadwiga”. Miłe jest to, że znana i uznana pisarka swoją powieścią popularyzuje sylwetki i literaturę innych literatów, mimo że wcale nie przedstawia ich jako ludzi godnych naśladowania. Mnie zachęciła do sięgnięcia po słowo Miłosza (po raz kolejny) i po słowo Piaseckiego (po raz pierwszy). O tym, że sięgnę po kolejne książki Nurowskiej, chyba nie muszę wspominać.

Hanna Kwaśna
(hanna.kwasna@kobieta20.pl)

Maria Nurowska „Sergiusz, Czesław, Jadwiga”, W.A.B., Warszawa 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat