„Kobieta w bieli” - recenzja

Recenzja książki „Kobieta w bieli”.
Czy to duch, czy to mara, a może rzeczywista osoba? Kim jest tajemnicza kobieta w bieli?

Wilkie Collins to autor, którego styl pisania można uwielbiać albo nienawidzić. Jeśli powieści Charlesa Dickensa czy Victora Hugo nie są tym, czego szukacie w literaturze, to „Kobieta w bieli” raczej nie znajdzie się w gronie waszych ulubionych książek. Zdecydowanie czuje się tutaj wiktoriański sposób opowiadania, więc czytelnika czeka przeprawa przez prawie 600 stronic, które pełne są nie tylko dialogów, ale i barwnych opisów.

Drogi Czytelniku, jeżeli w tej chwili jeszcze nie przerwałeś czytania tej recenzji, to oznacza, że jesteś w stanie zmierzyć się z powieścią, którą uznano za jedną z pierwszych kryminalno-sensacyjnych książek w historii tego gatunku.

Historia, którą przedstawia nam autor jest tajemnicza, odrobinę mroczna, zawiera wątki sensacyjne, a nawet szpiegowskie. Zaskakujące zbiegi okoliczności, przebiegłość i sprawność niektórych bohaterów wywołuje chwilami na twarzy ogromny uśmiech, ale w tym właśnie tkwi moc i siła twórczości Wilkie Collinsa.  Jak zwykle ogromną rolę w całej intrydze odgrywają postacie kobiece. Jedne są delikatne, zwiewne, skłonne do omdleń i raczej biernie przyjmujące swoją rolę w społeczeństwie. Inne mocno stąpają po ziemi i walczą o należne im prawa. Taki antagonizm widoczny jest w duecie głównych bohaterek. Laura Fairlie stanowi tutaj delikatniejszą część tandemu, a jej siostra Marianna Halcombe tę bardziej wyemancypowaną. Całą machinę zdarzeń rozpoczyna także przedstawicielka płci pięknej. Istnienie tytułowej kobiety w bieli jest bowiem kluczowe dla całej fabuły, a jej pojawienie zawsze wywołuje lawinę zdarzeń.

Fakt, że kobiety stanowią ważne ogniwo w powieściach Collinsa, nie znaczy wcale, że mężczyźni nie otrzymują swoich „5 minut”. Na uwagę zasługuje ciągle narzekający pan Fairlie, wprowadzający tak charakterystyczny dla Collinsa, aspekt komediowy, a także złowrogi duet hrabiego Fosco i Percivala Glyde'a. Chciwość, zło, przebiegłość zostaje tu przeciwstawione uczciwości, dobroduszności i prawdzie. Kto wygra tę batalię? Musicie przekonać się na własne oczy.

Bardzo interesującym zabiegiem jest przedstawienie tej historii z różnych punktów widzenia. Opowieść ta jest zatem zlepkiem wspomnień poszczególnych bohaterów. Czasami czytamy ich pamiętniki, innym razem zanurzamy się w zeznania, które przykrył już kurz niepamięci. W ten sposób poznajemy najbardziej obiektywną wersję wydarzeń, które miały miejsce jakiś czas temu, nieopodal Londynu.

Wilkie Collins to moje czytelnicze odkrycie i przyznaję, że mogę nie być do końca obiektywna, ale ja naprawdę lubię jego prozę, styl pisania i opowiadania oraz charakterystyczny klimat tworzony na kartach powieści. Znajdziecie tu zakazaną miłość, obojętność najbliższych, bezradność prawa, tajemnice rodzinne i ogromną chęć i wolę walki, by prawda w końcu ujrzała światło dzienne. Może nie jest idealnie, ale czwórka z plusem jest jak najbardziej zasłużona.

Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)

Wilkie Collins, „Kobieta w bieli” , Kraków, Wydawnictwo MG, 2018



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat