„Kochanek Śmierci” - recenzja

Recenzja książki „Kochanek Śmierci”.
Precyzja, galeria doborowych postaci, oraz specyficzny klimat moskiewskiego półświatka sprawiają, że przymykamy oko na inne niedociągnięcia.

Boris Akunin, a właściwie Grigorij Szałwowicz Czchartiszwili, został okrzyknięty rosyjskim pisarzem roku 2000. Na miano to zasłużył sobie w dwa lata po wydaniu pierwszej z kilkunastu części przygód Erasta Fandorina „Azazel”. I choć dziś na poważnie planuje zająć się pisaniem książek historycznych o dziejach Rosji, trudno mu odciąć się od powieści kryminalnej, która przyniosła mu sławę na całym świecie.

Swoje kryminały Akunin lubi osadzać w realiach carskiej Rosji. Nie inaczej dzieje się w przypadku powieści „Kochanek Śmierci”. Sieńka Skorik, to młody sierota, który trafia na ulicę. W jednej z najgorszych dzielnic Moskwy-Chitrowce, rozpoczyna walkę o przeżycie. Trafia do bandy Księcia, uznanego złodzieja i zauracza się jego kobietą, o wymownej ksywce „Śmierć”. Narzeczona  Księcia, cudnej urody mana, zwabia do siebie wielu mężczyzn, których prowadzą ku niej różne pobudki. Sieńka wpada w sam środek afery, niezwykle okrutnych morderstw, walk ulicznych, żądzy pieniędzy oraz skomplikowanych uczuć. Jasnym punktem na jego mapie życia, staje się postać Erasta Pietrowicza, czyli Namelessa, oraz jego pomocnika Masy. To dzięki nim młody złodziejaszek poznaje świat zasad, lojalności oraz uczciwości i odkrywa, że tak naprawdę marny z niego bandyta.

Boris Akunin przenosi nas w XIX wiek z taką lekkością, finezją i wyczuciem, że w pełni zaspokaja naszą ciekawość. Wchodzimy w opisywany świat rzetelnie poinformowani, nieomal widząc zaułki i podsienia Chitrowki, w których się łatwo zagubić, podziemia, z których nie zawsze się wychodzi, oraz tajne labirynty i skrytki, które stają się przepustką do lepszego świata. Realizm mieszać nam się będzie z baśnią. Karykaturalne potwory z Chitrowki, staną oko w oko z dziećmi, marzącymi o świecie, w którym każdy może stać się kimś lepszym. Dowcip, który stale towarzyszy pisarzowi, patrzącego na swoich bohaterów z przymrużeniem oka, sprawia że tworzy wyraziste i namacalne postaci, pozbawiając nas złudzeń co do wytworności ich wypowiedzi i zachowań. Jedynie Erast Pietrowicz rośnie do rangi bohatera, trochę może za bardzo uciekającego w stronę Jamesa Bonda, bo przecież Nameless w oczach twórcy potrafi wszystko, jest świetnie wysportowany, przebiegły, inteligentny i przystojny. Zdecydowanie można byłoby mu trochę popsuć reputację, żeby nie był taki jednowymiarowy.

Dlaczego tak dobrze czyta się powieści Akunina? Nie są to przecież wyżyny kryminału, a konstrukcje i zagadki są dość proste i przewidywalne. Pisarz w jednym z wywiadów sam poniekąd odpowiedział na to pytanie: „Precyzja i jeszcze raz precyzja. Trzeba całość rozplanować do najbłahszego elementu - spis bohaterów, historię każdego z nich, mapę ich kontaktów.” Może właśnie ta precyzja, galeria doborowych postaci, oraz specyficzny klimat moskiewskiego półświatka sprawia, że przymykamy oko na inne niedociągnięcia?

„Kochanek śmierci”, nie mylić z „Kochanką Śmierci” powieścią wcześniejszą z 2001 r., jest lekturą może nie obowiązkową, ale z pewnością przyjemną. Sprawi ogromną radość miłośnikom rosyjskich krajobrazów, zagadek kryminalnych, w których krew nie leje się strumieniami, jednakowoż nie brakuje elementów drastycznych, a także inteligentnego i przemyślanego dochodzenia w stylu Sherlocka Holmesa.

Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.poslesna@dlalejdis.pl)

Boris Akunin, „Kochanek Śmierci”, Świat Książki, Warszawa 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat