„Kod wzgórza świątynnego” – recenzja

Recenzja książki „Kod wzgórza świątynnego”.
Kolejna zagadka z przeszłości, która czeka na rozwiązanie. I kilku śmiałków, którzy ani myślą dzielić się wygraną.

Thomas Lourds znowu w akcji. Bohater książek Charlesa Brokawa, doskonale znany już czytelnikom, staje przed kolejnym, z pozoru niewykonalnym, zadaniem.

Tym razem Charles Brokaw nie ograniczył się do jednej zagadki. Zaangażował swojego bohatera w dwie osobne przygody. I choć ta pierwsza miała stanowić jedynie wstęp, wprowadzenie do całej historii, to jednak zajęła (także objętościowo) bardzo dużo miejsca w „Kodzie wzgórza świątynnego”. Jak dla mnie zabieg dość ryzykowny, jestem bowiem zwolenniczką zasady, że czasem mniej znaczy więcej, ale pomysł autora doceniam.

W „Kodzie wzgórza świątynnego” Thomas Lourds na prośbę swojego przyjaciela z czasów studenckich podejmuje się rozwiązania zagadki i znalezienia księgi, która może wstrząsnąć całym islamskim światem. Oczywiście, Thomas nie jest jedynym, któremu marzy się znalezienie księgi. To samo pragnienie kieruje Najwyższym Przywódcą Iranu, swojego wysłannika ma też Arabia Saudyjska, a w ślad za profesorem Lourds podąża Mosad. Ten morderczy wyścig z czasem, z własnymi ograniczeniami i z czającymi się ze wszystkich stron wrogami, jest niestety dość schematyczny. Niewiele oryginalnych elementów Charles Brokaw umieścił w swojej książce. Kobiety, które nie potrafią oprzeć się urokowi głównego bohatera, zaszyfrowane wskazówki, pościgi – to wszystko  już było.

W „Kodzie wzgórza świątynnego” próżno szukać oryginalnej opowieści. Jednak Charles Brokaw przyzwyczaił już do tego czytelnika. Jego ostatnia książka jest bardzo podobna do poprzednich pozycji i zapewnia podobny rodzaj czytelniczej rozrywki. Wartka akcja i zagadka, która czeka na rozwiązanie czyni lekturę książki przyjemną. Brokaw z konsekwencją w tytule swojej książki nawiązuje do kodu, kojarzącego się dość jednoznacznie ze sławną książką Dana Browna. Choć raczej nie należy się spodziewać, żeby „Kod wzgórza świątynnego” zyskał podobną popularność, to jednak fani książek z kodem w tle z pewnością do niej zajrzą.

Książka Charlesa Brokawa idealnie sprawdzi się na weekendowy wypad. Umiarkowanie wciągająca, wzbudza zainteresowanie, pozwala poczuć się bohaterem i wkroczyć w sam środek ekscytujących wydarzeń. Choć historia ta raczej nie pozostanie na dłużej w pamięci czytelnika, to jednak warto potraktować ją jak odskocznię. 

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)

Charles Brokaw „Kod wzgórza świątynnego” , Warszawa, Wydawnictwo Bellona, 2014



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat