Panna Fisher – nieoceniona kobieta i wspaniały detektyw. Mądra, bogata, bystra, inteligentna. Główna bohaterka to książkowa postać idealna. Nadarzająca się okazja wyjazdu do rodzinnego Melbourne jest atrakcyjną ofertą dla Phryne Fisher. Co przyniesie jej ten wyjazd? Jakie tajemnice uda się odkryć? Na rozwiązanie pewnej zagadki liczą rodzice tajemniczej Lydii. Wszystko owiane pewną magią i nutką niedopowiedzenia.
Opowieść, rozgrywająca się prawie sto lat temu. Dla współczesnego pokolenia może być to fascynujące, albo problematyczne. Dla mnie nie stanowi ani jednego, ani drugiego. Warto czasem dowiedzieć się czegoś, co zostało już zapomniane. Piękne domy, drogie samochody, przekupstwo, służba i wystawne bale. O takich elementach autorka nie zapomina. Wykreowane postacie wzbudzają wiele kontrowersji. Nie można zarzucić książce bezbarwności i neutralności. Emocje, sympatia czy antypatia w stosunku do bohaterów. Jest to jeden z ważniejszych aspektów książki, który zapobiega nudzie. Z drugiej jednak strony, wszystkie wydarzenia zdawały być się prosto z bajki. Tej lubianej przez dzieci, w której grupa przyjaciół wraz z psem rozwiązują zagadki. Po przeczytaniu książki, to porównanie bardzo szybko przyszło mi na myśl. Dlaczego? Spisek tak duży, że aż bajkowy. Pojawiające się postacie, niezbyt realne. A złożenie wszystkiego w jedną, idealną całość to bajeczny kryminał. Panna Fisher to postać idealna. Na samym początku książki wiadomo, że nie ma możliwości, aby zagadka jej powierzona – nie została rozwiązana. To coś, co nie działa na plus tej książki. Podobnie jak z kryminalnymi, detektywistycznymi serialami. Nie wiemy jak się skończą, ale wiemy, kto rozwiąże zagadkę. Od Kery Genowo spodziewałam się więcej przebiegłości. Miłośnicy kryminałów nie odnajdą w tej książce spełnienia. Jest przyjemna w czytaniu, chociaż zdarza się być męcząca. Wracając do tajemniczych zagadek, rozwiązanie ich być może staje się trochę zaskakujące. Jednak nie do tego stopnia, aby wywołać chęć sięgnięcia po kolejny kryminał tego pokroju. Ciekawą postacią jest Doroty. Na pewno wzbudza sympatię, ale moment wprowadzenia jej do książki – banalny. Książkę można ocenić, jako niedopracowaną. Panna Fisher kojarzy się z serialowymi detektywami, których chyba wszyscy mamy już dość. Trzymanie napięcia jest bardzo ważne w tego typu książkach. Akcja toczy się przez cały czas, ale czy ten rozwój jest godny dobrego kryminału?
Tej książki nie polecałabym tym, którzy nie przepadają za kryminałami. Nie przełamie ona niechęci, nie zmieni upodobań i nie przełamie barier. Nie mogę powiedzieć, że jest to lektura, którą czytało się źle, ciężko i traktuję ją w kategorii niewypałów. Aczkolwiek, wiele dobrego też napisać nie mogę. Pisząc recenzję, mam na uwadze dwa porównania, które ewidentnie górują. Kryminalna bajka dla dzieci, oraz detektywistyczny serial. Książka nie jest odkryciem, a jedynie powieleniem pewnego schematu. Wspaniała postać, czyli główna bohaterka. Tajemnicza zagadka i barwne postacie. Rozwiązanie i szczęśliwe zakończenie. Nic nowego, nic poruszającego. Kryminał, godny polecenia, o niepowtarzalnej akcji i tajemniczym zakończeniu to sztuka! Kery Genowo może ukaże ją następnym razem.
Paula Purgał
(paula.purgal@dlalejdis.pl)
Kerry Greenwood, Kokainowy Blues, Albatros, Warszawa 2015
Komentarze