Choć podobno nie należy oceniać książki po okładce, to okładka „Koloru bursztynu” po prostu skradła mi serce. Nie ma w niej nic nadzwyczajnego, a mimo to jest coś w tym bursztynie coś, co przyciąga wzrok. A zazwyczaj, jeżeli podoba mi się okładka, to rosną moje oczekiwania względem powieści, która się za nią kryje. Na szczęście ten tytuł nie tylko je spełnił, co właściwie przebił i to również powinno stanowić rekomendację.
Anita vel Aniela - bo główna bohaterka znana jest pod tymi dwoma imionami, które wynikają w różnicy zdań między jej matką a babką – jest na zupełnie innym etapie życia niż ja, mimo to z przyjemnością poznawałam jej losy, bo w życiu kobiety naprawdę wiele się działo. Czasami uważałam jej zachowanie za infantylne, jednak rozumiałam, skąd się ono bierze. Lubię, kiedy postaci nie są biało-czarne, a choć odrobinę skomplikowane, dlatego nie tylko Anita, ale i pozostałe postaci zapadną mi w serce, bo zostały tak po ludzku wykreowane.
Zdecydowanym plusem powieści są nie tylko liczne wydarzenia, ale też zwroty akcji, jakie następują – niektóre z nich naprawdę mnie zaskoczyły i pokazały, jak los może przecinać ścieżki różnych ludzi; jak zbiegi okoliczności prowadzą do czegoś, czego człowiek się w ogóle nie spodziewał.
Zdarzały się jednak momenty, kiedy jednak czułam się zdezorientowana. Jak dość szybko nauczyłam się rozróżniać, które wydarzenia dotyczą przeszłości – retrospekcje stanowiły oddzielone fragmenty w rozdziałach – tak chwile, kiedy na przestrzeni kilku akapitów następowała zmiana narracji Anity, bo ma tu miejsce narracja pierwszoosobowa, z czasu przeszłego na teraźniejszy, zatrzymywałam się i wracałam do treści, starając się wyczuć, skąd się to wzięło. To jedyny mankament, jaki odnajduję w powieści stworzonej w sposób zwarty i wyjaśniający wszelkie możliwe wątki, jakie się w niej pojawiają.
„Kolor bursztynu” ma w sobie tytułową żywicę nie tylko w formie materiału jubilerskiego. Są tu tajemnice, dużo mówi się o miłości, jaka spotyka człowieka w jego życiu, a towarzyszy temu napięcie niczym z filmu akcji, co sprawia, że lektura staje się prawdziwą przyjemnością, a historia pozostaje w pamięci także po ostatniej kropce.
Marta Osadnik
(marta.osadnik@dlalejdis.pl)
Hanna Cygler, „Kolor bursztynu”, Wydawnictwo Luna, Warszawa, 2022
Komentarze