gdy postanowiła wstąpić w szereg ludzi parających się pisaniem i rozpoczęła publikowanie tekstów w szwajcarskim dzienniku „Tages- Anzeiger”. „Zagadki medyczne” są wyborem, zacytuję wydawcę, „jej najlepszych tekstów”; wyborem, który jasno pokazuje, że, niestety, nie wszyscy lekarze są Andrzejem Szczeklikiem.
Książka Frei jest pozycją nudną i pozbawioną wdzięku, stanowi kompilację tekstów zaczerpniętych z Internetu i gazet, z osobistym komentarzem autorki (w zamierzeniu zapewne dowcipnym) oraz medycznym omówieniem danego przypadku, plasującym się mniej więcej na poziomie „Ostrego dyżuru”. Przypadki opisywane przez Frei są naprawdę ciekawe i warte uwagi: kobieta żująca gumę, aż do uraty kilkunastu kilogramów wagi, lekarz tamujący krwotok pacjentki przy użyciu gumy do żucia, czy też zabarwiona na niebiesko nastolatka. Całość mogłaby być wdzięcznym i absorbującym czytadłem, w łatwy sposób zaznajamiającym czytelnika z meandrami pracy lekarzy na całym świecie, pokazującym, jak niesamowite może być ciało ludzkie i jak straszne pomysły mają ludzie (szczególnie w rozdziale poświęconym miłości i seksowi). Niestety, sposób w jaki opisane zostały poszczególne przypadki: suchy i zwieńczony niestrawnym komentarzem odautorskim, niweczy wszelką przyjemność czytania.
Fenomen seriali medycznych pokazuje, że widzowie na całym świecie są gotowi spędzać długie godziny, by z zapartym tchem śledzić walkę o ludzkie życie oraz zmagania z kapryśnym i łatwo szwankującym ludzkim organizmem. Zagadki, z jakimi stykają się lekarze nieraz dorównują tym, jakie rozwiązują detektywi policyjni. Kilkadziesiąt autentycznych historii z życia pacjentów i ich lekarzy miało zatem ogromny potencjał, który pani Frei zaprzepaściła. Wysilony humor, czasami mocno toporny i kilka medycznych wstawek, to zdecydowanie za mało, by stwierdzić, że zamiana stetoskopu na pióro, wyszła autorce na dobre...
Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)
Martina Frei, „Zagadki medyczne”, CARTA BLANCA 2011
Komentarze