Komunizm, seks i „Solidarność”

Recenzja książki „Niebezpieczna miłość”.
Mimo ckliwego i banalnego tytułu, powieść Stefanii Jagielnickiej-Kamienieckiej to książka dość interesująca, odkrywająca mroczne strony mitów i rozbijająca powszechne wyobrażenia.

Gdy władza komunistyczna wręczyła Julii i jej córce Joasi paszporty w jedną stronę do Ameryki, kobieta nie posiadała się z radości i marzyła o tym, by znaleźć się na odległym kontynencie, oddzielona oceanem od tortur, więzienia i inwigilacji. Jednak wymarzony raj okazuje się być daleki od wizji i planów, które wiązała z nim działaczka „Solidarności”. Bariera językowa stanowi tak naprawdę najmniejszy problem w świecie przygodnego seksu, narkotyków i sztucznego uśmiechu towarzyszącego słowom „I'm fine, thank you”.

Julia z córką mieszkają u znajomych nieraz polskich, nieraz amerykańskich. W Polsce kobieta należała do osób aktywnie działających w „Solidarności”, dlatego w Phoenix, do którego trafiło po internowaniu wiele osób, od razu znajduje się w centrum zainteresowania. Wywiady, przemowy, prelekcje – wszystko kręci się wokół polskiej polityki i niezłomnej byłej pani redaktor. Nic dziwnego, że pewnego dnia przystojny dziennikarz Dan zaczyna interesować się niepokorną działaczką. Jednak romans tej dwójki okaże się tragiczny w skutkach, ponieważ o wiele trudniej będzie Danowi zerwać z pewnymi środowiskami i przyzwyczajeniami, niż mu się początkowo wydawało. Z kolei krzywda wyrządzona dziecku ostatecznie przeważy szalę przy podejmowaniu decyzji o porzuceniu amerykańskiego snu...

Moi rodzice zawsze mi powtarzali, że jestem dzieckiem czasu przemian. Urodziłam się w 1989 roku w czasie obrad Okrągłego Stołu i byłam – choć zupełnie nieświadoma – na pierwszych wolnych wyborach. Choć rodzice dostawali jeszcze kartki na mięso dla mnie, ocet na półkach znam tylko z filmów. Mój dziadek brał udział w strajkach w Stoczni Szczecińskiej, ale mnie kojarzy się to tylko z lekcją historii. I właśnie to jest mój wielki problem z oceną powieści Jagielnickiej-Kamienieckiej. Mając na uwadze fakt, że „Niebezpieczna miłość” to fikcja literacka, nie powinnam zastanawiać się nad autentycznością opisywanych wydarzeń. Jednocześnie wiedząc, że autorka przez wiele lat mieszkała w amerykańskim Phoenix, podświadomie zaczynam szukać wątków autobiograficznych w jej książce. Nie byłam też w Stanach, więc nie mam pojęcia, czy w swoim opisie tego amerykańskiego miasta jako siedliska AIDS, szybkiego seksu i narkotyków autorka nie stara się na siłę wyleczyć czytelnika z jego marzeń o karierze od pucybuta do milionera.

Ponadto, przypuszczam, że dla ludzi z mojego pokolenia wiele obrazów może być niezrozumiałych. My nie wiemy, co znaczy pukanie do drzwi w środku nocy i „wycieczka” na komisariat pod czują „opieką” funkcjonariuszy SB. Nie przeżyliśmy kolportowania „bibuły”, skrzętnie ukrytej w torbie pod książkami. I nie wiemy, jak daleko sięgała władza wywiadu i agentów SB, nie mamy pojęcia, czy faktycznie Dan mógł być postawiony przez polskich komunistów tylko po to, by uwieść i kontrolować samotną kobietę. Dlatego „Niebezpieczną miłość” polecam przede wszystkim starszemu pokoleniu. Mnie wciąż nurtuje kwestia tego, na opisane schematy zdarzeń faktycznie mogły zaistnieć w latach 80., a na ile stanowią brutalną demitologizację amerykańskiego snu.

Krótka, dosadna, nieźle napisana książka to również głos w dyskusji o polskości. W dzisiejszym świecie, gdy patriotyzm często zrównuje się z nacjonalizmem, a miłość ojczyzny z ksenofobią, warto poczytać o tych, którzy dla dobra wolnej Ojczyzny byli bici, torturowani i zostali zmuszeni do emigracji. Nieco patetyczny ton pasuje jednak do całego klimatu niepewności co do przyszłości, ale jednocześnie silnej wiary w słuszność wyborów, które stanowią realizację tej „niebezpiecznej miłości”.

Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)

Stefania Jagielnicka-Kamieniecka, „Niebezpieczna miłość”, Papierowy Motyl



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat