Magda ma niespełna trzydzieści lat, a po zredukowaniu jej etatu w firmie szuka nowej pracy. Wydaje się, że życie jej sprzyja – ma przystojnego, inteligentnego męża, który ją ubóstwia, piękny apartament w Trójmieście i trochę oszczędności na czarną godzinę. Pierwszą rysą na jej idealnym życiu jest, jak to bywa często, teściowa – zaborcza, przekonana o doskonałości swojego syna i zdecydowanie niepotrzebna w jej codziennym życiu. Szybko okazuje się, że za teściową idą inne problemy, m.in. długi, konieczność opieki po poważnej chorobie, a w końcu kłopoty finansowe. Gdy do Magdy dociera informacja o spadku od dawno niewidzianej babci, która przez całe życie prowadziła dworek ze stajnią, mąż z matką widzą w tym przede wszystkim możliwość zyskania pieniędzy. Magda jednak, po wizycie w Pieńkach, odnajduje listy swojej babci i w ten sposób przekonuje się do fatalnego na pierwszy rzut oka pomysłu – przejęcia i odnowienia podupadającego, wymagającego wielu napraw majątku. Ta decyzja zmieni nie tylko ją, ale i całe jej uporządkowane i, jak dotąd, przynajmniej w teorii perfekcyjne życie.
To już kolejne moje spotkanie z książką Izabelli Frączyk i muszę przyznać, że jest ona jedną z moich zdecydowanie ulubionych autorek. Pisze lekko, ale jednocześnie wciągająco i zabawnie. Tworzy postacie prawdziwe, takie jak my czy nasi sąsiedzi. Każda z tych sytuacji mogłaby wydarzyć się w rzeczywistości, dlatego jej książki czyta się jeszcze przyjemniej. Nie ma tu zadęcia, bohaterowie są bardzo zróżnicowani i nie idealni, ale przez to ludzcy. Bardzo cieszy mnie, że „Koncert cudzych życzeń” jest dopiero pierwszym tomem z cyklu o stajni w Pieńkach.
Od początku lektury Magda wydawała mi się kimś bardzo bliskim, przez co odnosiłam się do niej jak do przyjaciółki. Wspierałam w trudnościach, ale i miałam ochotę trzepnąć w ucho, gdy ślepo poddawała się kombinatorstwu swojego męża, wyraźnego maminsynka. Jej teściowa wywoływała u mnie skrajnie negatywne emocje, a siostra – zdecydowaną niechęć. To samo odnosi się do innych bohaterów, których bohaterka spotyka podczas swojej podróży w przeszłość. Niektórzy z nich skomplikują jej życie, inni okażą się aniołami stojącymi na wyboistej drodze, aby pomóc w najgorszych chwilach. Książka zbudziła we mnie marzenia, aby móc wyjechać do takiej stajni i oderwać się od chwilami nieciekawej i męczącej rzeczywistości.
„Koncert cudzych życzeń” to opowieść tak prawdziwa, że z powodzeniem mogłaby wydarzyć się w życiu każdego z nas. To historia o walce o własne marzenia, ale również odzyskiwaniu zaufania do ludzi, którzy okazują się naszymi przyjaciółmi – i niekiedy bolesnym usuwaniu z życia tych, którzy potrafią nas tylko krzywdzić. Zdecydowanie tę książkę polecam szczególnie kobietom, które zmęczone są swoim codziennym życiem i potrzebują odwagi oraz impulsu do zmian. A także tym, które poszukują przyjemnej lektury na długie wieczory.
Paulina Grzybowska
(paulina.grzybowska@dlalejdis.pl)
Izabella Frączyk, „Koncert cudzych życzeń”, Warszawa, Prószyński i S-ka, 2017
Komentarze