Kopciuszek po przejściach i książę z przeszłością

Recenzja książki "Służąca".
Bajka o Kopciuszku znana jest chyba każdej dziewczynce. Prosta, wzruszająca historia o tym, że warto być dobrym i szlachetnym, bo spotka nas za to zasłużona nagroda i miłość.

Do tej popularnej opowieści swoje trzy grosze dołożyła Iwona Poczopko. I wyszła z tego całkiem interesująca lektura.

„Służąca” to opowieść o młodej Rosjance, która za chlebem przyjeżdża do Polski, zostawiając w Petersburgu rodziców i córkę. Natalię Rozumową poznajemy w chwili, gdy zdesperowana podejmuje kolejną próbę poprawy swego losu. Tym razem szczęście się do niej uśmiecha i  zostaje zatrudniona jako służąca w domu informatyka Jakuba Kamińskiego. Czy posada zwykłej pomocy domowej może być rajem dla młodej wykształconej kobiety, której pasją jest sztuka? Okazuje się, że tak. Zgromadzone doświadczenia potrafią niekiedy zmienić nasz punkt widzenia o całe 180 stopni.

Tytułowa służąca w domu informatyka odnajduje namiastkę rodzinnego ciepła za sprawą niespodziewanego nowego domownika – ośmioletniego Franka. Czy dziecko jest w stanie połączyć dwoje zupełnie różnych, doświadczonych przez los ludzi? Czy różnice kulturowe nie będą barierą nie do przekroczenia? I wreszcie czy Natalia i Kuba rzeczywiście szukają i potrzebują miłości? Pytania być może naiwnie proste, ale odpowiedzi Iwona Poczopko napisała w tak przyjemnym, lekkim stylu, że wprost trzeba sięgnąć po lekturę „Służącej”.

Jedyny zarzut, jaki nasunął mi się po przeczytaniu tej książki, to nieco uciążliwa forma zapisu. Brakuje bowiem akapitów, dialogi zostały wkomponowane w opisy i wyróżnione jedynie kursywą, w związku z czym ciężko się niekiedy zorientować, kiedy kończy się kwestia jednego, a zaczyna drugiego bohatera. Podobny problem jest z narracją. W książce naprzemiennie przedstawiany jest punkt widzenia Kuby i Natalii, w związku z czym, aby się nie zagubić, trzeba dodatkowo koncentrować się na każdym kolejnym zdaniu.

W historii tej brakuje niedobrej macochy i dwóch złośliwych przyrodnich sióstr, nie ma balu, ani obowiązkowo zagubionego pantofelka. Jak na złość próżno szukać też dobrej wróżki, która jednym gestem doprowadza do szczęśliwego zakończenia. Mamy tu za to dużo gorzkich słów o uprzedzeniach i stereotypach dotyczących Rosji. Mamy próbę spojrzenia na Polskę oczyma młodej kobiety zza wschodniej granicy. Mamy bardzo dobrze nakreślone portrety psychologiczne głównych bohaterów. No i wreszcie mamy skomplikowane relacje pracodawca – pracownik, które skutecznie utrudniają narodziny bardziej osobistej, intymnej więzi.

Mimo wszystko jednak, „Służąca” Iwony Poczopko to współczesna opowieść o Kopciuszku. Nie wiemy jednak czy ze szczęśliwym zakończeniem. Książka kończy się w takim momencie, że możemy albo wyglądać kolejnej części historii Natalii i Jakuba, albo popuścić wodze wyobraźni. Zachęcam do tego drugiego.

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)

Iwona Poczopko „Służąca”, Replika 2011



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat