Korporacja to zło

Recenzja książki „Kocham Nowy Jork”.
Sięgnięcie po książkę „Kocham Nowy Jork” to wkroczenie w brudny świat korporacji, w którym wszystkie chwyty są dozwolone, a człowiek traktowany jest jak robot.

Za co można kochać Nowy Jork? Za modę oczywiście. I dobrze, że Catherine, główna bohaterka książki Isabelle Lafleche, ma taką odskocznię, bo inaczej praca mogłaby mieć na nią o wiele gorszy wpływ. A i tak nie jest lekko. Kobietę poznajemy w momencie, kiedy zaczyna pracę w nowojorskiej kancelarii, gdzie trafiła w ramach awansu z Paryża. Początkowy entuzjazm szybko zaczyna stygnąć wraz z rosnącą ilością obowiązków, koniecznością wyrobienia limitów godzinowych i stopniową degradacją życia osobistego. Praca w korporacji okazuje się nie tylko zwykłą pracą. To właśnie tutaj mają miejsce najbardziej perfidne biurowe zagrywki. Aż włos się jeży na głowie na myśl o takich metodach zarządzania i egzekwowania obowiązków, jakie serwuje Isabelle Lafleche. Ot, mobbing w bardzo ekstremalnej postaci.

Catherine nie przywykła do takiego traktowania i pracy w takim systemie. Aby przetrwać, musi się podporządkować, pracować ponad normę, znosić szyderstwo. Jak w takich warunkach cieszyć się z awansu? Jak nadal traktować pracę z szacunkiem? „Kocham Nowy Jork” to bardzo zwodniczy tytuł. Główna bohaterka raczej nie podpisze się pod tymi słowami. Miłości w jej życiu bowiem jak na lekarstwo. Miłość do pracy umiera z każdym dniem, miłość do mężczyzny okazuje się kompletnie nietrafiona. Jedynie miłość do mody nie zawodzi, dzięki czemu czytelnik ma okazję wchłonąć nieco wielkiego świata.

Ta książka, choć z pozoru lekka, niesie ważne treści i w pewien sposób przestrzega przed zatraceniem się w pogoni za karierą, pieniędzmi i władzą. Choć początkowo wydają się one namiastką szczęścia, to szybko okazują się trucicielami, od których coraz trudniej się uwolnić. Niszczeje wszystko. Zdrowie fizyczne i psychiczne, relacje z przyjaciółmi i rodziną. Kiedy nawet przychodzi moment refleksji, że może jednak nie warto, często okazuje się, że jeśli zostawimy pracę, to nie mamy już ani do czego, ani do kogo wracać.

Isabelle Lafleche w książce „Kocham Nowy Jork” obnaża dobitnie zło korporacyjnego świata. I wyraźnie pokazuje, że prawdziwe szczęście czeka czasem całkiem w innym miejscu niż na najwyższych szczeblach kariery.

Katarzyna Stec
(kultura@dlalejdis.pl)

Isabelle Lafleche, „Kocham Nowy Jork”, Wydawnictwo Literackie 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat