Dzięki „Korzeńcowi” już nie musicie.
W dobie ogromnej popularności kryminałów retro, gdy właściwie każde większe (a także niejedno mniejsze) miasto w Polsce doczekało się już poświęconej mu powieści, trudno jest zaskoczyć czytelnika czymś świeżym i niebanalnym. Zbigniewowi Białasowi udało się to jednak doskonale. Bo choć „Korzeniec” posiada wyraźnie zarysowany wątek sensacyjny, to niewątpliwie jest jednak czymś znacznie więcej, niż tylko kryminałem. To niezwykła opowieść o mieście, w którym języki, religie i kultury przeplatały się, tworząc wielobarwny krajobraz świata, jaki dzisiaj możemy sobie już tylko wyobrażać.
Choć tytułowym bohaterem powieści jest Alojzy Korzeniec, czytelnikowi nie jest dane zbyt blisko zaprzyjaźnić się z tą postacią - już na pierwszych stronach książki ginie on bowiem w tajemniczych okolicznościach. Co interesujące, ciało ofiary zostaje pozbawione głowy, ta zaś odnajduje się wkrótce – co prawda niedaleko, ale… w zupełnie innym kraju. Jak to możliwe? Otóż cała historia rozgrywa się na krótko przed wybuchem pierwszej wojny światowej w Sosnowcu (zwanym jeszcze wówczas przez wielu Sosnowicami), mieście leżącym na granicy trzech państw zaborczych. I to właśnie miasto jest w moim odczuciu głównym bohaterem książki. Przemierzając wraz z narratorem jego ulice, poznajemy zarówno jego historię i najważniejsze miejsca, jak i cały wachlarz niezwykle zróżnicowanych bohaterów. Są wśród nich zarówno Polacy, Rosjanie, Żydzi, jak i Niemcy, zdyscyplinowani urzędnicy i głoszący wywrotowe teorie rewolucjoniści, przedstawiciele wszelkich warstw społecznych, od biedaków i włóczęgów po posiadające ogromne majątki rody przemysłowców. Niewątpliwie autor wykonał ogromną pracę, rekonstruując na podstawie prac regionalistów i archiwalnych materiałów prasowych szczegóły topografii i ówczesnych realiów miasta. Była to jednak praca bardzo opłacalna, bo dzięki niej przedwojenny Sosnowiec naprawdę ożywa na kartach powieści.
Ogromną zaletą książki jest też język, jakim została napisana. Niezwykle błyskotliwy, ukazujący kunszt literacki autora, a jednocześnie nieco gawędziarski, przystępny dla każdego czytelnika. W czasie lektury odnosiłam wręcz wrażenie, że każde słowo, jakie znajdujemy w książce, zostało gruntownie przemyślane, a niektóre zdania z pewnością nadają się do wynotowania i zacytowania, aby zabłysnąć w towarzystwie. Czytanie tej książki jest więc po prostu dużą przyjemnością.
Na zakończenie dodam jeszcze, że miałam ogromne szczęście, bo w moje ręce wpadło ilustrowane wydanie powieści. To niewątpliwie jej bardzo duży atut – archiwalne zdjęcia i pocztówki, ukazujące nieistniejący już dzisiaj świat, z pewnością ułatwiają przeniesienie się w klimat opisywanej epoki i wyobrażenie sobie miejsc, w których rozgrywają się prezentowane wydarzenia. Jednak nawet bez ich pomocy „Korzeniec” pozwoli wam na chwilę oderwać się od współczesności i zatopić w barwnej, wielokulturowej przeszłości Sosnowca, jakiego wcześniej nie znaliście.
Katarzyna Czupajło
(katarzyna.czupajlo@dlalejdis.pl)
Zbigniew Białas, „Korzeniec”, Wydawnictwo MG, 2015
Komentarze