Ot, zwykły szczurołap, jakich wielu. Ubogi, obdarty, z gadającym kotem i edukowanymi gryzoniami. Jeżeli coś wam w tej bajeczce nie pasuje, to dopiero początek. Pratchett po raz kolejny roznosi w strzępy oklepaną fabułkę, sklejając ją w zupełnie nową jakość.
Keith (przygłupawy z wyglądu dzieciak), Maurycy (zwykły z wyglądu kot) oraz szajka szczurów (zwykłe z wyglądu szczury) od dłuższego czasu uprawiają pewien proceder, polegający na żerowaniu na ludzkiej niechęci do szczurzego gatunku. Najpierw szczury najeżdżają na miasteczko, a potem zjawia się tam cudownym zbiegiem okoliczności młody szczurołap, oferując swoje usługi, za odpowiednią, rzecz jasna, kwotę. Szczury są zwierzątkami po przejściach: niegdyś zakosztowały odpadków z kuchni magów, co zakończyło sie nie zgagą, lecz nabraniem świadomości i zdolnością do abstrakcyjnego myślenia. Rzecz bardzo przydatna, gdy trzeba pokazać miastu plagę szczurów: każdy straciłby zimną krew na widok szczura w słomkowym kapeluszu, tańczącego i machającego laseczką...
Maurycy i jego szajka żyją sobie całkiem nieźle do momentu, gdy trafiają do małego miasteczka Blintzowe Łaźnie, gdzie sprawy przybierają naprawdę nieciekawy obrót. Coś czai się w kanałach miasta, coś czemu trzeba będzie stawić czoła, ryzykując naprawdę dużo...
Pratchett stworzył kolejną magiczną opowieść, wypełnioną zgryźliwym humorem i zdumiewającymi scenami, gdzie każdy bohater jest naprawdę nietuzinkową osobowością, nawet gdy ma tylko kilkanaście centymetrów wzrostu i łysy ogon. Zabawne dialogi i przepychanki słowne, to już znak rozpoznawczy książek Pratchett'a, tak samo jak przeplatanie scen żartobliwych tymi pełnymi grozy. Po raz kolejny powstała wciągającą mieszanka, od której nie da sie oderwać.
Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)
Terry Pratchett „Zadziwiający Maurycy i jego edukowane gryzonie”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2011
Komentarze