„Kroki na strychu” - recenzja

Recenzja książki „Kroki na strychu”.
Każdy z nas ma swoją historię do opowiedzenia… Jednak czy każda będzie wysłuchana? Czy demony przeszłości mają szansę zawładnąć teraźniejszością? A kroki na strychu na pewno należą do żywych?

Patrycja Kostrzewa – karierowiczka, która całe swoje życie podporządkowuje pracy przeprowadza się znad morza do Wrocławia, gdzie kupuje w okazyjnej cenie stary dom do remontu. Przeprowadzka związana jest z przejęciem pieczy nad nowym oddziałem banku, w którym pracuje. To duży awans, który był efektem wielu lat wytężonej pracy. Naprawdę nie chciałabym mieć szefowej pokroju Patrycji – wymagająca ponad miarę, nieuznająca życia prywatnego, dla której praca jest priorytetem, a na przyjemności nie powinno się marnować czasu. Wszystko jednak zaczyna się zmieniać, gdy kobieta odnajduje w piwnicy domu pamiętnik Bogusi, w którym to kobieta opisała swoje tragiczne losy. Dowiaduje się też, że przed laty w tych okolicach zaginął mąż sąsiadki – Stanisław. Wyszedł do sklepu i nigdy już z niego nie wrócił. Tajemnice z przeszłości, dziwne kroki na strychu, starsza sąsiadka, która pragnie atencji, wszystko to sprawi, że Patrycja z całego serca zamarzy o odkryciu tajemnicy z przeszłości.

Powieść jest podzielona na kilka części. Po pierwsze, poznajemy losy Patrycji współcześnie, ale również jej przeszłość, po drugie cofamy się do lat 70-80. i czytamy historię Marii, która wcześniej mieszkała z mężem i córką w domu kupionym przez Patrycję, trzecią częścią są pamiętniki Bogusi. Mamy więc losy trzech wyjątkowych kobiet. Nie zostawię swojej oceny na koniec, napiszę od razu – powieść jest genialna! Tak wspaniale i z wyczuciem opisanych losów kobiet nie czytałam dawno. Autorka jest empatyczna, otwarta, uczuciowa, stworzyła takie postacie kobiece, z którymi od razu się zaprzyjaźniamy, współczujemy im, chcemy poznać ich dalsze losy.

Powieść „Kroki na strychu” jest tak ciekawa, że oderwanie się od niej jest prawie niemożliwe! Każdy rozdział odkrywał przede mną nowy skrawek historii, która na końcu połączyła się w jedną całość i (prawie) wszystkie tajemnice ujrzały światło dzienne. Bardzo interesujący jest w powieści obraz dawnych czasów, w których kobiety wychodziły za mąż bardzo często z rozsądku albo pod dyktando ojca i niestety związki nie układały się szczęśliwie, a o rozwodach nikt nawet nie chciał słyszeć. Nawet jeżeli pojawiała się szansa na zmianę sytuacji, często kobiety zastraszane przez mężów albo z powodu wstydu nie umiały z nich skorzystać. Przede wszystkim historia Marii skradła moje serce; historia jej wielkiej, niespełnionej miłości i życia przepełnionego na wskroś cierpieniem, w którym umiała znaleźć jednak iskierki radości. Muszę też przyznać, że główna bohaterka początkowo jest mocno irytująca, ale w miarę poznawania jej historii, zaczynałam ją coraz bardziej rozumieć. Oprócz tego, że jest to powieść obyczajowa i poznajemy naprawdę trudne losy trzech kobiet, mamy jeszcze wątek kryminalny. Z czym albo kim jest związane zaginięcie sąsiada i dlaczego Patrycja zaczyna dostawać tajemnicze listy… Marta Malinowska umie budować napięcie jak mało kto! Jak sama autorka stwierdziła na końcu „pisanie tej powieści nie było dla mnie łatwe” i wcale mnie to nie dziwi. Fabuła rezonowała we mnie na długo po zamknięciu ostatniej strony. Każdy człowiek ma swoją historię, jednemu uda się ją opowiedzieć, a drugi zabierze ją do grobu. Książka jest naprawdę dobrze napisana, a wątek kryminalny doskonale dopracowany i przemyślany. Polecam.

Elżbieta Kaźmierowska
(elzbieta.kazmierowska@dlalejdis.pl)

Marta Malinowska, „Kroki na strychu”, Mando, Kraków, 2023 r.



Komentarze




Newsletter

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat