„Król Serce” - recenzja

Recenzja książki „Król Serce”.
Pierwsza miłość zawsze pozostawia po sobie ślad, a osoba, którą darzyliśmy uczuciem, na zawsze zostaje w naszych sercach. Czasem to uczucie zaciera się tylko przez to, że partner wystrzega się odpowiedzialności albo nie jest na tyle dojrzały, aby stanąć twarzą w twarz z dorosłym życiem. To niezwykle bolesne zderzenie ogromnego uczucia z brutalną rzeczywistością jest głównym motywem książki Lily King „Król Serce”, która zagościła na listach bestsellerów „New York Timesa”.

Powieść podzielona jest na dwie części. W pierwszej poznajemy młodzieńcze lata oczami głównej bohaterki. Ma ona wtedy 22 lata i jest na ostatnim roku studiów licencjackich. Nagle w jej życie wkracza Sam – jeden z bystrych chłopaków, którzy chodzą z nią na zajęcia. Zaczynają się spotykać, a on wciąga ją w grupę swoich przyjaciół: Yasha i Ivana. Dziewczyna otrzymuje od swoich nowych znajomych przezwisko Jordan.

Relacja między Samem a dziewczyną szybko przeradza się w toksyczny układ oparty na braku komunikacji, huśtawce emocjonalnej i bolesnych rozstaniach. Gdy ten związek ostatecznie się rozpada, w życiu Jordan na dobre pojawia się Yash. Ich relacja, choć początkowo wydaje się bezpieczną przystanią, szybko zostaje wystawiona na próbę. Wyjazd bohaterki do Francji oraz dzieląca ich rozłąka rodzą kolejne problemy – plany na wspólną przyszłość nieustannie się zmieniają, a brak stabilizacji i ciągłe zmiany decyzji zaczynają sprawiać, że związek chwieje się w posadach. Jak potoczą się losy bohaterki? Tego dowiemy się z drugiej części książki.

Autorka genialnie przedstawia niedojrzałość emocjonalną oraz toksyczne relacje między bohaterami, co autentycznie wzbudzało we mnie negatywne emocje. Jednakże oba młodzieńcze związki Lily King przedstawiła w bardzo podobny sposób. Bohaterowie w obu przypadkach nie umieli ze sobą rozmawiać, relacje nie były zdrowe i ostatecznie nie przetrwały próby czasu.

Książkę czyta się bardzo szybko – skończyłam ją w jeden dzień – aczkolwiek styl pisania autorki nie przypadł mi do gustu. Był bardzo uproszczony, przez co miałam wrażenie, jakbym czytała coś, co napisała nastolatka. Niektóre zdania wydawały się pozbawione sensu, ale to może być również kwestia tłumaczenia. Przez dość specyficzny, dosłowny styl pisania autorki ciężko jest zapewne przetłumaczyć niektóre frazy tak, aby zachowały sens oryginału.

W trakcie czytania zaczęłam się zastanawiać, dlaczego ta książka zagościła na listach bestsellerów „New York Timesa”, ponieważ nie znalazłam w niej nic odkrywczego. Poczułam rozczarowanie, ale z informacji znalezionych w internecie wywnioskowałam, że ten sukces jest w dużej mierze spowodowany wcześniejszą popularnością autorki oraz świetnym marketingiem wydawniczym. „Król serce” to książka, która znajdzie z pewnością swoich fanów, ale dla mnie to solidnie napisany romans, który może nie zagości na dłużej w mojej pamięci, ale umilił mi wolny czas.

Natalia Gdeczyk

Lily King, „Król Serce”, Wydawnictwo Znak, Kraków,  2026.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat