Czy doczekaliśmy się polskiej wersji tej pisarki w osobie Magdaleny Niedźwiedzkiej?
Monumentalna „Królewska heretyczka” opisuje szesnaście lat rządów Elżbiety I i oferuje czytelnikom nowe spojrzenie na historie córki Henryka VIII i jej związku z lordem Dudley’em.
Na pierwszy plan wysuwa się porządne przygotowanie autorki. Widać, że sięgała do wielu źródeł i jej bohaterowie są solidnie osadzeni w epoce (chociaż niestety nie można tego powiedzieć o wszystkich postaciach). Pisarka nie tworzy nowych postaci lecz nadaje życie tym historycznym, do tej pory tkwiącym jedynie na kartach podręczników i opracowań, czasami jednak przesadzając w obdarzaniu ich mentalnością odpowiednią bardziej w XXI wieku, niż na elżbietańskim dworze. Na szczęście te anachronizmy są na tyle drobne, że nie przeszkadzają zbytnio w lekturze. Chociaż zastrzec trzeba, że mocno współczesny język początkowo bardzo odbija się od szesnastowiecznych dekoracji, w jakich obracają się bohaterowie.
Gorzej, że postać Elżbiety nosi znamiona histerii. Jej zachowanie, brak opanowania, wybuchy złości- to wszystko kłóci się z obrazem, jaki znamy z filmów czy też innych lektur. Niedźwiedzka przedstawia nam prawdziwie królewską histeryczką, uwikłaną w toksyczny związek z karierowiczem. Trudno powiedzieć, czy ta wizja mnie przekonuje.
Autorka wprowadza też na scenę, ważną dla fabuły, postać fikcyjną- Phlipa Sieroty, szybko wkradającego się w łaski królowej, tajemniczego osobnika o niezbyt czystych intencjach i mrocznej przeszłości. Jego wątek nie jest zbyt mocną stroną książki, trudno bowiem np. uwierzyć w zażyłość królowej z mężczyzną niskiego stanu, w dodatku poznanego w takich okolicznościach, jakie tworzy pisarka.
Mimo tych usterek całość sprawdza się doskonale w swojej kategorii: historycznego czytadła, lekko i przyjemnie przybliżającego realia epoki oraz zamierzchłe wydarzenia. Trzeba jednak zastrzec, że „Królewska heretyczka” w przeważającej mierze jest romansem, trochę nietypowym wprawdzie, bo obsadzonym postaciami historycznymi, ale jednak romansem.
To uczucia i ich konsekwencje dominują i nadają ton powieści, nie jest to więc pozycja dla tych, którzy stronią od czytania o porywach serca i szaleństwach namiętności, targających ludźmi, niezależnie od epoki i pozycji społecznej.
Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)
Magdalena Niedźwiedzka, „Królewska heretyczka”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2016
Komentarze