„Kronika wypadków miłosnych” - recenzja

Recenzja książki „Kronika wypadków miłosnych”.
Powieść tak lekka jak pierwsza miłość, jak letni deszcz w wiosenny dzień. Czy proste mówienie o uczuciach jest jeszcze piękne czy to tylko wydumany kicz?

O „Kronice wypadków miłosnych” napisano i powiedziano tak wiele, że trudno ją jednoznacznie określić. To na pewno jedna z najsłynniejszych powieści XX wieku, ale czy dla nas jest aktualnie ważna? Z pewnością treść każe nam się zatrzymać i zastanowić. Literatura polska uwielbia pławić się w tęsknocie za minionym. Trochę z tego jest również w „Kronice wypadków miłosnych” jednak to piękno jest doskonale uargumentowane. Lato poprzedzające wybuch drugiej wojny światowej było niezwykle gorące nie tylko pod względem temperatury. To opisywanie radości, cieszenia się chwilą bo za chwilę przyjdzie bohaterom umierać. Konwicki zdecydowanie zaprasza nas do swojego, specyficznego świata, gdzie opisy filozoficzne są połączone z niewyjaśnioną tęsknotą.

To rzecz o pierwszej miłości, ale także o przemożnej chęci spełnienia pragnienia. I o konsekwencjach tego pragnienia. O cenie jaką trzeba czasem zapłacić za pierwszą miłość. To również klasyka w starym dobrym wydaniu. Oniryczna polonistyczna klasyka przedwojennej Wileńszczyzny. Czy taka miłość która jest jak choroba zasługuje na szczęśliwe zakończenie? I czy zawsze musi być happy end? Chyba Tadeusz Konwicki jak nikt inny potrafi uchwycić moment zakochania, te chwilę gdy spotykają się oczy, by złapać tę krótką sekundę, która jest płaszczyzną zrozumienia. Ale z drugiej strony dla niego miłość jest tylko wypadkiem miłosnym, który jest również konsekwencją nieprzewidzianych okoliczności.

Konwicki zabiera nas w podróż opisującą miłość niezwykle plastycznym i pełnym kolorów językiem. To też podróż do krainy snów. Do wspomnień z dzieciństwa autora. „Kronika wypadków miłosnych” dotyka również wprost tematu dorastania, pożądania i spełnienia. Wstawki filozoficzne dopełniają całości. Obraz przedwojennego świata to również obszerne opisy przyrody, które przenoszą nas do tamtego lata przed wojną.

Sentymentalny Konwicki, który zaprasza do zadumy. Nostalgiczna powieść o świecie, którego już nie ma. To piękna klasyka, która zabiera nas w podróż do przeszłości.

Sylwia Wasin
(sylwia.wasin@dlalejdis.pl)

T. Konwicki, „Kronika wypadków miłosnych”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2021.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat