Pamiętam, jak niegdyś informacje o sprawach niewyjaśnionych, morderstwach, zaginięciach śledziłam w programach takich jak „997” lub „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie”. To one pokazywały brutalny świat i to, co się dzieje w kraju, a o czym nie można było dowiedzieć się z programów informacyjnych.
Teraz, za sprawą książki „Kroniki zbrodni” trochę powracam do tamtych lat. Choć czasy mamy inne (i przypadki opisane w książce są stosunkowo „nowe”), to jednak podczas lektury tej książki pojawiło się we mnie poczucie, że aż tak wiele się przez te lata nie zmieniło. I wciąż są takie zbrodnie, których popełnienie, niestety, może nie spotkać się z zasłużona karą.
„Kroniki zbrodni” to książka w napisana w formie wywiadu. Co ciekawe, mamy tu dwoje bardzo interesujących rozmówców: Roberta Ziębińskiego i Monikę Całkiewicz. Roberta Ziębińskiego możecie kojarzyć (ja też od razu przyporządkowałam go do tej książki) jako autora popularnej niedawno pozycji „Lockdown”. Monika Całkiewicz natomiast jest prawniczką, byłą panią prokurator, specjalizującą się w obszarze kryminalistyki. Jednym zdaniem: siadając do lektury „Kronik zbrodni” przygotujcie się na kilka naprawdę interesujących historii i wątków.
W książce opisanych jest 9 osobnych historii, dobranych na podstawie trzech głównych „motywów przewodnich”: budzących wątpliwości śmieci lub zagnięć (samobójstwo? morderstwo?), zbrodni popełnionych w imię miłości, która przerodziła się w obsesję i morderstw, za którymi stoją seryjni mordercy.
Muszę przyznać, że każda z omówionych spraw porusza i pozostawia w poczuciu niedowierzenia i niesprawiedliwości. Części z tych nieszczęść z pewnością można było uniknąć. Historią, która na mnie zrobiła chyba największe wrażenie, jest opowieść o Kasi.
Wbrew ciężkiemu tematowi i towarzyszącymi lekturze bardzo silnym emocjom, książkę czyta się bardzo szybko. Widać, że zarówno Robert Ziębiński, jak i Monika Całkiewicz rzetelnie przygotowali się do tej rozmowy i bazowali na aktach spraw, a także (co w przypadku pani Moniki niezwykle mnie interesowało) na własnym doświadczeniu.
Jedyną rzeczą, która nieco przeszkadzała mi w płynnym odbiorze tej książki był ton, który od czasu do czasu nadawał rozmowie Robert Ziębiński. Z wypowiedzi jego rozmówczyni wynikało, że ma ona bardzo szeroką wiedzę i mogłaby pogłębić temat, niestety od czasu do czasu pojawiały się takie pytania ze strony prowadzącego rozmowę, które przekierowywały ją na zupełnie inne (na nasze nieszczęście mniej interesujące) tory. Dość irytujące wydawało mi się także wielokrotne podkreślanie przez autora „Lockdownu”, że całą wiedzę jaką ma czy to o mordercach czy o czynnościach śledczych, czerpał z seriali, fikcyjnych powieści. Mam nadzieję, że to była tylko taka próba pokazania, jak bardzo podkolorowane jest to, co widzimy w filmach i serialach, a nie faktyczne wyznanie autora. Na tak niewielkiej objętościowo książce tych odniesień do popkultury było jednak zdecydowanie zbyt dużo i w pewnym momencie przestałam postrzegać Roberta Ziębińskiego jako równego partnera w tej rozmowie z Moniką Całkiewicz.
„Kroniki zbrodni” to książka, po którą warto sięgnąć, spojrzeć na opisywane zdarzenia z punktu widzenia praktyka, który przez lata swojej pracy zawodowej wielokrotnie spotkał się ze zbrodniami, które w ostatecznym rozrachunku wcale nie okazywały się takie doskonałe...
AP
(biuro@dlalejdis.pl)
Monika Całkiewicz, Robert Zieliński „Kroniki zbrodni” Wydawnictwo Znak, Kraków 2021
Komentarze