„Kroniki Belorskie”- recenzja

Recenzja książki „Kroniki Belorskie”.
Olga Gromyko już dawno temu zyskała w Polsce rzeszę wiernych fanów, którzy na „Kroniki Belorskie” musieli czekać z niecierpliwością aż dwa lata.

Mamy więc okazję po raz kolejny zawitać do Belorii, gdzie z przyjemnością sprawdzimy co u naszych starych przyjaciół z tomów poprzednich.

„Kroniki Belorskie” są zbiorem opowiadań, dłuższych i krótszych, które pozwalają czytelnikowi zobaczyć, jak potoczyły się losy bohaterów mu dobrze znanych, ale także tych całkiem nowych, wprowadzonych do świata przedstawionego po raz pierwszy. Całość świetnie uzupełnia poprzednie części, ale może także być samodzielną lekturą, która sprawi nam przyjemność, nawet jeżeli sięgamy po książki Gromyko po raz pierwszy.

Beloria po raz kolejny ukazuje się nam jako bogaty i złożony świat pełen niebezpieczeństw, nie tylko z powodu tajemniczych istot zamieszkujących jej ziemie,  ale głównie za sprawą magii tak łatwo wymykającej się spod kontroli. Ponadto, autorka i jej lekkie pióra, są doskonałym przykładem na to, że nawet z najbardziej oklepanych motywów fantastycznych, można stworzyć wciągającą i niebanalną całość.

Z całego zbioru najbardziej wyróżniają się „Wnyki na nekromantę”, przede wszystkim z powodu powrotu do jakże dobrze znanej nam Szeleny, prawdziwego wilkołaka-detektywa, ale także z powodu świetnie zarysowanej intrygi i zajmującej historii matki walczącej ze złem, kosztem relacji z dzieckiem. Jeżeli brzmi to zbyt poważanie, to uspokajam- opowiadanie skrzy się dowcipem, a bohaterowie to indywidua na długo zapadające w pamięć.

Specyficzne poczucie humoru, akcja pędząca na łeb i szyję, sympatyczni bohaterowie, różnorodność gatunkowa spleciona w spójną całość podlana porządną porcją dowcipnej fantastyki- to wszystko już od dawna było cechą charakterystyczną pisarstwa Gromyko. To wszystko też znajdziemy w „Kronikach…”. Szkoda jedynie, że autorka zdecydowała się pozostawić na uboczu swoją sztandarową bohaterkę, zdecydowanie wolałabym więcej W. Rednej na przestrzeni tych kilkuset stron.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Olga Gromyko, „Kroniki Belorskie”, Papierowy księżyc, Słupsk, 2019 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat