Cała fabuła jest surowa i chłodna tak jak miejsce, w którym rozgrywa się historia.
Nowa Funlandia to wyspa u wschodnich wybrzeży Ameryki Północnej, należąca do kanadyjskiej prowincji, leżąca gdzieś pośrodku Atlantyku. Przysłowiowy koniec świata. Surowy klimat wyspy, liczne sztormy, siarczyste mrozy i codzienna walka z dziką naturą doskonale współgrają z wiodąca w powieści fabułą. Główny bohater stracił swoja niewierną żonę w wypadku i jako wdowiec z dwiema córkami szuka swojego miejsca na ziemi. Quoyle zmienia miejsce zamieszkania i poznaje nowe osoby. Musi stanąć na nogi, zjednać sobie mieszkańców wyspy i odbudować poczucie własnej wartości i godności, które przez lata były skutecznie tłamszone. Jego przedsiębiorcza ciotka i mieszkańcy wyspy stają się dla niego tak ważni, jak najbliższa rodzina, bo Quoyle z biegiem czasu wrasta w tę lokalną społeczność, ich tradycje, zachowania, smutki i radości.
Annie Proulx opisuje historię, która toczy się na kanadyjskiej prowincji, jednak jej uniwersalne przeslanie sięga dużo dalej niż granice horyzontu, które widać z Cypla Quoyle`a, gdzie wszystko się zaczęło. Akcja książki pełna jest nieoczekiwanych zdarzeń, lecz pomimo tego czyta się ją niespiesznie, by w pełni móc chłonąc każde słowo. To powolne tempo w idealny sposób oddaje styl życia na wyspie. Opowieść ma w sobie magię i podnosi na duchu, bo przynosi wiarę w małe gesty i drobne radości. Lektura nie jest łatwa, lecz niesie ze sobą przesłanie i przypomina, by pielęgnować wartości, cieszyć się z każdej chwili i wierzyć w ludzi. Warto doświadczyć prawdziwego życia i wyzwolić się z ograniczeń, jakie sobie narzucamy. Tak właśnie zrobił główny bohater.
Nowe tłumaczenie Jędrzeja Polaka pozwala docenić mistrzowski styl prozy Annie Proulx. „Kroniki portowe” zawierają ledwie wyczuwalny humor, a nawet sarkazm i lekką ironię. Dzięki takiemu zabiegowi czytelnik nie popada w sentymentalizm i nostalgię. Annie Proulx nadaje swoim postaciom zindywidualizowany charakter. „Kroniki portowe” to leniwa i lekka w odbiorze opowieść o świadomości marzeń, panowaniu nad swoim życiem i odpowiedzialności za bierne poddawanie się temu, co daje nam los. W książce zostało opisanych wiele ludzkich dramatów, krzywdy i cierpienia wyrządzonego przez bliskie sobie osoby jednak wywołuje ona uśmiech, na przykład gdy czytamy przekomarzania i mądrości córek Quoylea - Bunny i Sunshine.
Annie Proulx jest autorką dziesięciu książek, a wśród wielu wyróżnień została uhonorowana Nagrodą Pulitzera, National Book Award, The Irish Times International Fiction Prize oraz PEN/Faulkner Award. Szukanie własnej wartości to temat niełatwy, ale autorka ujęła go na swój sposób, który jest daleki od zadęcia i poważnego tonu. Narracja tej powieści, choć linearna, podzielona została na epizody i wymaga od czytelnika pewnego skupienia, wczytania się w tekst i tym samym poddania się rytmowi całej opowieści. Za okazanie czasu i cierpliwości lektura doda otuchy i nagrodzi czytelnika przepięknym przeslaniem.
Patrycja Zajkowska
(patrycja.zajkowska@dlalejdis.pl)
Annie Proulx, „Kroniki portowe”, Poznań, Wydawnictwo Poznańskie, 2018 rok.
Komentarze