„Krwawa wyliczanka” – recenzja

Recenzja książki „Krwawa wyliczanka”.
Giną. Jeden po drugim. Mężczyźni, których łączy przyjaźń i sekret.

Jest to debiut Parsonsa w gatunku kryminalnym, a także pierwszy tom z trylogii, w której zagadki rozwiązuje detektyw, Max Wolfe. Po książkę sięgnęłam, bo przypomniałam sobie rozmowę z koleżanką – wielką miłośniczką kryminałów. Wspomniała kiedyś, że lubi debiuty. Są one często świeże i zaskakujące, nie ma w nich automatyczności, którą nierzadko odnajduje się u wyjadaczy gatunku. Drugim powodem, chyba nawet ważniejszym dla mnie, była ujęta w fabule historia z przeszłości, tajemnica, który wypływa po latach.

Siedmiu przyjaciół, którzy poznali się ponad dwadzieścia lat temu w starej elitarnej szkole w Wielkiej Brytanii, połączył sekret oraz pakt na śmierć i życie. Po latach giną jeden po drugim, w identyczny sposób, który pozwala detektywowi dostrzec działanie jednego mordercy. Metodyczne tropienie przestępcy i rozwiązywanie zagadki śmierci mężczyzn powoduje, że niebezpieczeństwo zbliża się nie tylko do Maxa Wolfe’a, ale również do jego najbliższego otoczenia.

A jest nim samotnie wychowana mała córeczka, którą detektyw kocha ponad życie. Co będzie w stanie zrobić, jeżeli zagrożenie zapuka do jego drzwi? Czy uda mu się uchronić to, co jest dla niego najważniejsze? I czy dostrzeże czarne chmury nad swoim domostwem na czas? Do tych wszystkich pytań warto dołączyć to widniejące na okładce: „Czy niektórzy zasługują na śmierć?” Są to istotne kwestie, które w wartkiej akcji nie gubią się wśród ginących bohaterów, a stanowią ważną podstawę dla fabuły.

Tony Parsons jest pisarzem, ale również felietonistą „Daily Mirror” i znanym dziennikarzem pokolenia punk rocka. Do tej pory pisał poczytne powieści obyczajowe. Tych wątków nie zabrakło również w „Krwawej wyliczance”, co tylko wzbogaciło opisywaną historię. Czytelnik poznaje prywatne życie postaci, jego relacje z dzieckiem, elementy życia codziennego. Jak można się domyślać, będą one stanowiły punkt spójny dla wszystkich części trylogii. Są one niezwykle ciekawym komponentem historii, bo odrywają Maxa od pogoni za mordercą z Londynu i pozwalają mu odetchnąć. A razem z nim czytelnikowi.

„Krwawa wyliczanka” jest kolejnym kryminałem, po który sięgam w ciągu ostatnich kilku miesięcy, trochę nawet ku mojemu zaskoczeniu. I dzięki tej powieści nie mam zamiaru przestać i utrzymać ten czytelniczy trend. Choć widoczna jest w niej pewna chropowatość, prawdopodobnie wynikająca właśnie z debiutu Parsonsa w tym stylu, to jednak nie przeszkadza ona w sprawnym przebrnięciu przez wszystkie strony książki. Dla mnie, jako czytelnika, ważna jest w niej spójność i narastające ze strony na stronę zaciekawienie losami detektywa oraz ginących przyjaciół. Czy rzeczywiście zasługują na śmierć? Na to pytanie, każdy jednak musi odpowiedzieć sobie sam.

Katarzyna Kolibabska
(katarzyna.kolibabska@dlalejdis.pl)

Tony Parsons, „Krwawa wyliczanka”, Poznań, Wydawnictwo Albatros, 2016.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat