Kryminał z ciupagą w tle
Ci, którzy lubią polską scenerię małych wiosek i ich tajemnic, a dodatkowo urzeka ich góralski folklor, nie będą rozczarowani „Wichrołakiem”.
Zapomniana wieś na końcu świata, pełna twardych i nieugiętych górali, staje się miejscem niewyjaśnionych zdarzeń. Roman, aspirujący do pracy jako wzięty dziennikarz, wyrusza do Szremli Małych, by rozwiązać zagadkę tajemniczych samobójstw. W tej małej wiosce, oprócz tematu na pierwszą stronę, spotyka przypadkowo byłą dziewczynę, która kiedyś uczyniła go ojcem. Usiłując rozwikłać zagadkę śmierci kilku mężczyzn, dowiaduje się prawdy o sobie i swoich uczuciach względem Marty. Musi jednak przekonać do siebie jej ojca, szukającego zemsty na chłopaku, który zniszczył życie jego córce oraz odnaleźć swe miejsce w społeczności szremlowskiej, niechętnie witającej przybyszów.
Największym atutem książki Pawła Szlachetki są bohaterowie przezeń stworzeni. Zawiera się w nich cała gama ludzkich cech, od miłości i wiary począwszy, a skończywszy na niskich pobudkach, chciwości, zawiści i chęci zemsty. Są tak namacalni i realni, że chciałoby się powiedzieć: „tak, znam takich jak oni”. Górale oczami Szlachetki to ludzie zawzięci, przebiegli, interesowni, a jednocześnie z prostotą rozróżniający dobro od zła, w zgodzie z nakazami religii i tradycji. Dręczące ich sprzeczności, stanowią świetny materiał na wykreowanie bardzo ciekawych i zróżnicowanych postaci. Dlatego też bohaterowie „Wichrołaka” zapadają łatwo w pamięć, a sama książka wiele na tym zyskuje.
Również rzeczywistość prezentowana przez autora, pełna zabobonów, tak realnych dla mieszkańców małych społeczności, a także wiejsko-sielskiego folkloru, nadaje książce ciekawszych barw. Staje się przyczynkiem dla wielu zdarzeń, często zatrważających, gdyż dziejących się pod osłoną wielowiekowych słomianych dachów, z dala od wymiaru sprawiedliwości i oceny społeczeństwa. W takim świecie panują inne zasady współistnienia, policja nie interweniuje w dochodzeniu prawdy i wymierzaniu kary, a ludzie sami stanowią o sobie. Ta właśnie inność staje się interesująca i jak najbardziej polska.
Plusem powieści jest także używanie przez bohaterów gwary góralskiej, bardzo klimatycznej i uwiarygodniającej opowieść. Akcja, rozwijająca się w dobrym tempie, ani nie nużąca, ani też zbyt przyspieszająca wyjaśnienie, sprawia, że kryminał czyta się z dużą przyjemnością. I choć zagadka nie była zbyt skomplikowana, a sprawca stał trochę na „świeczniku”, to niemniej jednak, nie było to wkurzające, tak jak czasem bywa u niektórych pisarzy.
"Wichrołak” to może nie najlepszy kryminał, za to świetna powieść obyczajowa.
Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)
Paweł Szlachetko, „Wichrołak”, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, 2011
Ostatnio dodane
- „Smerfy i Halloween. Świat Smerfów. Tom 5” – recenzja
- „Droga Kobiety” – recenzja
- „Potwory z archiwum. Mój rok grozy ze Stephenem Kingiem” – recenzja
- „Góralu, czy ci nie żal? Opowieść o zatraceniu” – recenzja
- „Demoniczne dwudziestolecie” – recenzja
- „Germinal” – recenzja
- „Yakari. Zemsta rosomaka. Tom 26” - recenzja
- „Życie z mindfulness” – recenzja
- „Inkluzja” – recenzja
- „Tajne sprawy chomiczki Zdzisławy. Misja omlety” – recenzja

Komentarze