„Krzyk w stronę świata” - recenzja

Recenzja książki „Krzyk w stronę świata”.
Tragedia w szkole, wielowymiarowe postaci i bezgłośny krzyk wysyłany w stronę bezdusznego świata. Nieznane miasto na Śląsku to źródło nieoczywistych historii.

Wodzisław Śląski to niewielka mieścina w południowej Polsce. To miasto górników w niczym nie przypomina wielu sennych miejscowości, głównie za sprawą wstrząsającego wybuchu w jednej ze szkół. W tragicznym wydarzeniu ginie wielu uczniów, a jeszcze więcej z nich przeżywa najgorsze chwile w swoim życiu. Syn prezydenta miasta, uznawany za miejscowego przystojniaka, nagle zostaje kaleką. Mieszkańcy długo nie mogą podnieść się z tragedii, a policja jest w trakcie śledztwa. Detektywi podają do publicznej wiadomości nazwisko podejrzanego sprawcy, jednak wielu z mieszkańców uważa to za błędny trop i fałszywe oskarżenie. Zaczynają się poszukiwania prawdy. W wybuchu ginie również zespół antyterrorystów, ocalałym z tragedii jest jedynie ich szef, zwany Dobermanem. Okaleczony i przybity próbuje rozwikłać zagadkę. Niestety w trakcie swojego prywatnego śledztwa poznaje mroczne sekrety miasta i tajemnice mieszkańców.

„Krzyk w stronę świata” można podzielić na trzy części. Pierwsza opisuje straszną rzeź, masakrę w szkole, gdzie część młodzieży traci swoją szansę na rozpoczęcie dorosłego życia. Druga część opisuje życie mieszkańców i uczniów przed tragedią. W opowieści pojawia się Aleks, wspaniały tancerz i ulubieniec nauczycieli. Jego najbliższym przyjacielem jest nieśmiały, ale inteligentny Louis. W historii pojawia się także Justyna, która przeżywa jedną z największych tragedii w życiu, jednak mimo stanów depresyjnych stara się zapomnieć o wszystkim. Życie  toczy się dalej, uczniowie mają swoje problemy, pierwsze zauroczenia i zazdrości. Jednocześnie do Wodzisławia Śląskiego przyjeżdża seksowna Joanna z córką Laurą. Jej przyjazd wywołuje dużo zamieszania, szczególnie wśród męskiej części miasta. Trzecia część to życie po tragicznym wybuchu i kulminacja poszukiwań sprawcy.

Postacie wykreowane przez Tomasza Szlijana są wielowymiarowe, różnorodne i głębokie. Każda z historii jest żywa i prawdziwa. Emocje bohaterów przeżywa się wraz z nimi. Jest to jedna z niewielu książek, w której zagadka i złapanie sprawcy jest mniej ważne niż same historie bohaterów. A tych jest wielu. Każda opowieść jest jednym z małych elementów układanki. I wszystkie są krzykiem w stronę świata wysyłanym za pomocą zagadkowej i tajemniczej postaci Pustelnicy. Misternie skonstruowana zagadka i mistrzowsko opracowane postacie z duszą i prawdziwymi emocjami czynią książkę niezwykle ciekawą. Akcja jest wartka, nie pozwala na nudę, co chwila pojawiają się nieoczekiwane zwroty akcji. Sama historia jest warta przeczytania, rozwiązanie zagadki jest mniej ważne.

Wielką zaletą jest mnogość historii, a każda z nich elektryzuje w takim samym stopniu. Oprócz tego można znaleźć wiele regionalizmów, prawdziwą śląską mowę i stereotypy przełamane strachem przed odmiennością. Wraz z historią jest wiele odniesień do współczesnego świata polskich kryminałów, wspomnienie o postaci Chyłki czy książkach Katarzyny Bondy. Wątpliwości może wzbudzać jedynie końcówka - pojawia się kilka śmiesznych wątków, które nie pasują do całości oraz niewytłumaczalne fragmenty paranormalne, które w kontekście całości można pominąć. Polecam.

Sylwia Wasin
(sylwia.wasin@dlalejdis.pl)

Tomasz Szlijan, „Krzyk w stronę świata”, Novae Res, Gdynia, 2019 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat