„Książka, która naprawdę nie chciała być czytana” – recenzja

Recenzja książki „Książka, która naprawdę nie chciała być czytana”.
Jesteście gotowi na prawdziwe wyzwanie czytelnicze tego roku? Tak? To usiądźcie z dzieckiem i spróbujcie przejść przez pewną książkę...

...książkę, która stanowczo odmówiła zostania przeczytaną. Możecie się zastanawiać, jak to jest możliwe. Przecież to nie książka o tym decyduje. A jednak, ten jeden, wyjątkowy egzemplarz postanowił postawić na swoim. „Książka, która naprawdę nie chciała być czytana” naprawdę (ale to naprawdę) tego nie chciała. I robiła co w jej mocy, aby utrudnić lekturę kolejnych stron.

No dobrze, ale o czym w ogóle jest ta książka? Tak naprawdę trudno powiedzieć. Punktem wyjścia narracji jest moment, kiedy Dziecko (postać pojawiająca się w tej książce), prosi Dorosłego o przeczytanie mu opowieści. Wybór pada właśnie na tę książkę. Problem polega na tym, że książka wcale nie ma ochoty zostać przeczytana, więc utrudnia dorosłemu to zadanie jak to tylko możliwe. Cały czas więc próbujemy poznać historię ukrytą w książce, jednak po drodze czeka nas prawdziwa przeprawa. Figlarna książka potrafi bowiem nagle pozamieniać słowa, pomieszać litery, słowa zamienić na obrazki, ukryć kolejne zdanie w labiryncie, zmienić kierunek tekstu, i tak dalej, i tak dalej. Jej pomysłowość nie ma końca, a dorosły musi się bardzo postarać, aby doprowadzić tę lekturę do końca.

Pomysł na taką formę zabawy z dzieckiem wydał mi się genialny. To książka staje się bohaterem, zyskuje życie, ma swoją własną (buntowniczą) naturę. Na kolejnych stronach ukryte sa różne zadania, które skutecznie angażują młodego odbiorcę, dostarczając fantastycznej rozrywki!

Oczywiście, lektura tej książki w takiej konwencji to też wyzwanie dla dorosłego. Warto uważnie śledzić tekst i dopasowywać się do „poleceń” książki, czytając ją na głos. A wyzwania są przeróżne – czasem książka zamienia literki, czasem każe na zmianę wykrzykiwać i szeptać kolejne słowa.

„Książka, która naprawdę nie chciała być czytana” to doskonała rozrywka i szansa na zapoznanie się z niebanalną pozycją. Dzieci będą śmiały się w głos i z zaangażowaniem będą śledzić kolejne przeszkody. Sama historia schodzi tu na daleki plan, a pierwsze skrzypce gra tu sama czynność czytania.

Dodatkowo angażujące są niewątpliwie ilustracje autorstwa Caroline Linhult, ktorymi bardzo bogato ozdobiona jest każda ze stron. Ilustracje te zdają się poruszać (a może to złudzenie, bo książka kazała sobą trząść...?). Na pewno plusem jest też samo wydanie. Bardzo estetyczne i wytrzymałe (większy format i twarda oprawa z myślą o młodszym czytelniku).

„Książka, która naprawdę nie chciała być czytana” dzieki swojej zabawowej formie może przekonać do siebie te dzieci, które uważają, że słuchanie książek jest nudne. A te dzieci, które chętnie sięgają po książki, w tej na pewno odkryją niewyczerpane pokłady zabawy.

AP
(biuro@dlalejdis.pl)

David Sundin, „Książka, która naprawdę nie chciała być czytana”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2023



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat