Książka do torebki

Recenzja książki „Agatha Raisin i perfekcyjna pani domu”.
Jeśli kogoś przerażają kryminały, boi się książek, w których akcja do samego końca trzyma w napięciu, w których mordercą wydaje się absolutnie każdy z bohaterów, to…

z czystym sumieniem może sięgnąć po serię z Agathą Raisin.

Agathę Raisin, panią detektyw, która swoją karierę w tropieniu przestępców rozpoczęła dość późno – przechodząc na emeryturę- na okładce książki porównano do panny Marple. Cóż, porównanie zdecydowanie nietrafione. Autorka starała się przedstawić Agathę jako kobietę z krwi i kości – borykającą się z problemami, walczącą z upływającym czasem. Dość ważnym wątkiem w książce są osobiste perypetie (głównie miłosne) głównej bohaterki. Agatha Raisin w książce o sporo obiecującym tytule (w końcu obecność perfekcyjnej pani domu w powieści kryminalnej powinna nieść ze sobą całkiem interesującą zagadkę), zostaje zatrudniona do prostej sprawy – ma sprawdzić wierność żony jednego z mieszkańców miejscowości. Sprawa jednak przybiera nieoczekiwany obrót – zleceniodawca Agathy zostaje zamordowany. I w tym momencie powinna rozpocząć się uczta dla czytelnika. Niestety, zamiast uczty mamy drobną przekąskę.

Znalazłam jeden, dość znaczący dla mnie plus książki „Agatha Raisin i perfekcyjna pani domu” – czyta się ją bardzo szybko. Jeśli więc już w jakiś sposób książka ta wpadnie w wasze ręce, warto ją schować do torebki. Nigdy nie wiadomo kiedy przyda się lektura na zabicie czasu i niewymagająca zbytniego zaangażowania ze strony czytelnika. Niestety, nawet nie spodziewając się ambitnej lektury, historia ta pozostawia wiele do życzenia. Utrzymana w konwencji lekkiego kryminału nie wiem, czy miała bardziej bawić, intrygować czy niepokoić. Wiem jednak na pewno, że absolutnie żadnego z tych stanów we mnie nie rozbudziła. Fabuła nie została chyba do końca przemyślana. Gdy akcja niebezpiecznie zbliża się do martwego punktu, główna bohaterka (lub któryś z jej pomocników) wpada na genialny pomysł spotkania się raz jeszcze z poszczególnymi postaciami. I, o dziwo, za każdym razem okazuje się, że był to strzał w dziesiątkę, mimo, iż nie było ku temu absolutnie żadnych przesłanek! Prawdziwy kryminalny cud, ale bardzo na tym ucierpiała wiarygodność historii.

„Agatha Raisin i perfekcyjna pani domu” to 16. tom przygód pani detektyw z malowniczo położonej wioski (a seria składa się z 23 części). Dla mnie to pierwsza i zarazem ostatnia książka o Agacie Raisin. Z lekkich kryminałów zdecydowanie bardziej odpowiada mi seria Harris Charlaine.

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)

M.C.Beaton „Agatha Raisin i perfekcyjna pani domu”, Edipresse, Warszawa 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat