Debiut był studium kobiecych emocji, natomiast kolejna pozycja autorki opowiada raczej o mężczyznach, choć i żeńskie postaci nie dają o sobie zapomnieć. Książkę rekomenduje Beata Sadowska, przedstawiając powieść w bardzo interesujący sposób. Czy jej treść faktycznie zaspokoiła mój apetyt na dobrą historię?
Zanim sięgnę po książkę, na ogół zapoznaję się z opisem wydawcy, często jednak zdarza mi się tego bardzo żałować. Buduje to powiem pewien rodzaj oczekiwań, w pewien sposób zapowiada, czego możemy spodziewać się po książce, a wówczas jej ocena jest też po części weryfikacją notki, którą możemy znaleźć na okładce. Do tego sama autorka zapowiada, że jej powieść jest niczym jazda autostradą. Przez to oczekiwałam ostrych zakrętów historii, szybkiego tempa akcji i lekkiego dreszczu obyczajowego niepokoju. Wszystko to jednak wraz z każdą przeczytaną stroną pozostawało coraz bledszym wspomnieniem.
Fabuła powieści „Ta druga, słodka i ostra” toczy się wokół specyficznej sytuacji rodzinnej. Mama, tata i przyszywany wujek - w takiej konfiguracji wychował się Rafał i długo nie dostrzegał w niej niczego dziwnego. Krystyna, czyli rodzicielka Rafała, choć pozornie bierna, nadaje tonu w życiu wszystkim mężczyznom w swoim życiu: mężowi, synowi i przyjacielowi, czy też raczej – kochankowi? Jedynym rozwiązaniem tej, jak i innych zagadek w powieści Sabiny Czupryńskiej, są nasze własne przemyślenia. Muszę przyznać, że nie do końca mi to odpowiada. Świetnie, gdy książka pozostawia niektóre sprawy do rozwiązania czytelnikowi, gorzej jednak, jeśli tych odpowiedzi nie znajdziemy na właściwie żadne z postawionych pytań...
"Ta druga, słodka i ostra" została przeze mnie odebrana jako pozycja nieco bezcelowa. Zabrakło mi spójności fabuły, będącej szkieletem, którego zadaniem jest utrzymanie wszystkich wątków na wspólnym torze. Ciekawe dla mnie wątki nie zostały rozwinięte, ani wyjaśnione, zaś część postaci i sytuacji wydawała mi się kompletnie zbędna. Nie przeszkadzałby mi brak konkretnej historii, gdyby autorka skupiłaby się bardziej na relacjach Rafała z kobietami, w kontekście analizy jego sytuacji rodzinnej i jej wpływu, jednak nie poświęcono temu według mnie dostatecznej uwagi. Książka nie skłoniła mnie do przemyśleń i raczej irytowała absurdalnością trwającego całe życie trójkąta miłosnego w domu rodzinnym bohatera. Ciągle również zastanawia mnie tytuł książki, który odbieram jako dość chybiony. Nie mam pojęcia, o której z postaci mowa i czy epitety te miały dotyczyć jednej kobiety czy kilku?
Sabinie Czupryńskiej nie można jednak odmówić posługiwania się językiem na dobrym poziomie i świetnego warsztatu literackiego. Język nie jest ani mdły, ani zbyt wyszukany, książkę czyta się szybko i przyjemnie. Postacie są ciekawe i konsekwentnie skonstruowane. Dzięki temu mimo słabej dla mnie fabuły, nie mogę ocenić jej książki zbyt nisko i z chęcią sięgnę po inne książki spod pióra autorki.
Sam pomysł na historię wydał mi się bardzo ciekawy, jednak jego realizacja odbiegła znacznie od moich oczekiwań i nie mogłam w pełni docenić umiejętności pisarskich autorki. Choć dla mnie całość okazała się być nieco zbyt mdła, odrealniona i pozbawiona spójności, to uważam, że jest to pozycja, z którą warto się zapoznać i samemu ocenić, co przedstawiona w niej historia znaczy dla nas.
Joanna Złomańczuk
(joanna.zlomanczuk@dlalejdis.pl)
Sabina Czupryńska, „Ta druga, słodka i ostra”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2013
Komentarze