Ava próbuje uciec przed samą sobą i tragedią, która wydarzyła się w Bostonie. Dom na wybrzeżu, który kobieta wynajmuje, by dokończyć książkę kucharską wydaje się idealnym miejscem. Ava nie wie tylko, że nie jest tam sama, a bynajmniej to nie myszy będą powodować u niej gęsią skórkę, gdyż miasteczko i jego mieszkańcy mają dużo do ukrycia…Ponadto kobieta nawiązuje romans z…duchem, chociaż nie jest pewna czy nie jest on wynikiem jej nadużywania alkoholu i braku snu. Jednak gdy odkrywa, że poprzednia lokatorka wyprowadziła się w pośpiechu, zaczyna obawiać się o swoje życie. Tym bardziej, gdy zapoznaje się z historią domu, który wynajęła. Każda kobieta, która tam zamieszkała, już nigdy nie mogła go opuścić…
Podczas czytania czułam totalne zaskoczenie - Tess Gerritsen przyzwyczaiła swoich czytelników do thrillerów medyczno - kryminalnych - a tutaj mamy do czynienia trochę z romansem, trochę z thrillerem, a trochę z gotycką powieścią. Ale jak dla mnie jest to połączenie bardzo ciekawe, świeże oraz świetnie wyważone. Powieść czyta się bardzo dobrze, a akcja nie zwalnia mimo dużej ilości wina i zapachu potraw gotowanych przez Avę. Tylko proszę nie czytać jej na "głodzie". Książki pisarki mają jakiś niewidzialny klej, który nie pozwala na ich odłożenie. I choć ta pozycja budzi lekkie kontrowersje wśród wielbicieli twórczości Tess, to moim zdaniem ani warsztatem, ani pomysłem nie odstaje od innych jej „dzieci”.
„Kształt nocy” to powieść pachnąca słonym morzem i mrokiem. Można poczuć zapach zdrady, poczucia winy i grzechu. Historia otwiera wrota krzywd, magii i próby przebaczenia za czyny, które przyniosły mrok. Dotyk nie z tej ziemi zaciera granicę między prawdą a iluzją. Ale niebezpieczeństwo ma smak realności.
Sandra Kortas-Dorsz
(sandra.kortas@dlalejdis.pl)
"Kształt nocy", Tess Gerritsen, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2019
Komentarze