Ku chwale kobiet!

Recenzja książki „Kobiety z miasta Salta”.
Elsa Drucaroff postanowiła przełamać tabu, związane z udziałem argentyńskich kobiet w walkach niepodległościowych. Nadała imiona i twarze bohaterkom, o których historia milczy.

Elsa Drucaroff ceni prawdę. Prawdę o przeszłości. W swych książkach stara się do niej dotrzeć, nie nastawiając się jednak na funkcję dydaktyczną, a artystyczną. Mieszając fikcję z faktami na tyle skutecznie, by nie zagubić do niej drogi.

Choć „Kobiety z miasta Salta”, debiut literacki argentyńskiej pisarki, został przychylnie przyjęty przez czytelników już w 1999 r., to dopiero „Piekło obiecane”, czyli trzecia z  kolei powieść, zainteresowała polskich wydawców.

Dziś wydawnictwo DodoEditor, postanowiło sięgnąć po wcześniejsze publikacje Drucaroff. Jak okazuje się, na przestrzeni ponad dziesięciu lat, autorka pozostała wierna wyborowi tematów, stylowi oraz umiłowaniu do wyidealizowanych postaci. Ukochana Argentyna, zawsze jako epicentrum zdarzeń, niejednokrotnie posłużyła Elsie Drucaroff jako temat książki. Również charakterystyczne dla pisarki jest dotykanie kwestii rzadko poruszanych w powieściach. Kobiety-bohaterki, handel młodymi dziewczynami w okresie międzywojennym, czy też niewolnictwo i kreowanie Murzynki jako jednej z bohaterek, to innowacja i często novum w literaturze argentyńskiej.

Jej talent do obserwacji ludzi i ich zachowań, z taką samą przyjemnością obserwowałam w „Piekle obiecanym”, jak i „Kobietach z miasta Salta.” Choć muszę przyznać, że tak jak Dina (bohaterka Piekła), czy Mariana (Kobiety), to postacie ciekawe i niejednoznaczne, trudne do oceny, bo mające wiele ludzkich słabości, tak Loreto, bohaterka Salty, jest postacią zbyt cukierkową.

To ona właśnie jest pomysłodawczynią zorganizowania siatki szpiegowskiej (bomberas) w Argentynie na początku XIX w. Organizacja ta, zrzeszająca Kreolki z zamożnych rodzin, indiańskie nianie, czy czarnoskóre niewolnice, zdobywała potajemnie informacje o nieprzyjacielu, by wspomóc w ten sposób walczących mężczyzn. Loreto, arystokratka salteńska, to postać wykraczająca poza swą epokę. Feministka, w dzisiejszym rozumieniu tego słowa, zwolenniczka wolności seksualnej oraz agnostyczna. To kobieta nierealna na tamte czasy, co może trochę razić w trakcie lektury. Wydarzenia historyczno-wojenne przeplatają się z romansem, jaki był udziałem Mariany, panny z dobrego domu oraz Gabriela - Metysa, którego urodzenie nie pozwalało spojrzeć na swą wybrankę, a cóż dopiero z nią obcować. Zakochana kobieta postanawia walczyć o swą miłość, nawet kosztem własnej duszy i dumy.

Historia argentyńskich bomberas nie jest powszechnie znana. Choć każdy kraj, może zapewne poszczycić się walecznymi kobietami, to nie w każdym mówi się o tym głośno. A szkoda, bo w ten sposób zapomina się o udziale kobiet, niejednokrotnie mających na swoim koncie chwalebne czyny w wydarzeniach politycznych, które kształtowały nową rzeczywistość.

Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)

Elsa Drucaroff, „Kobiety z miasta Salta”, DodoEditor, Kraków 2011



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat