Udana randka to taka, na której oprócz czułych uśmiechów i kilometrowych spacerów jest też pyszne jedzenie, które obudzi zmysły i pozwoli na chwile zapomnienia.
Osobiście jestem miłośniczką książek kucharskich. Kiedy tylko zobaczyłam pozycję Pani Szubińskiej, wiedziałam, że muszę mieć ją w swojej kuchni i spróbować afrodyzjaków z którymi nigdy nie eksperymentowałam. Bardzo dużo czytamy w sieci, jak działają afrodyzjaki. Jedni uważają, że zwiększają możliwości seksualne mężczyzn, a inni, że to substancje, dzięki którym nasze zmysły budzą się i mamy ochotę na więcej i więcej czułych gestów i spojrzeń. Romantyczna kolacja tylko w weekend? Nic bardziej mylnego. Nie powinniśmy ograniczać się i myśleć o sobie i ukochanej osobie np. tylko w walentynki albo urodziny. Związek dwojga ludzi wymaga od nas mnóstwo cierpliwości, zaangażowania i pomysłowości. Nie ma nic gorszego niż rutyna i zapominanie o sobie w codzienności, która często bywa nudna i męcząca. Po ciężkim dniu przygotuj wybrankowi gorącą kąpiel, a później zaproponuj mu wspólne gotowanie np. eterycznej ryby lub namiętnych Sycylijek w kremie. Efekt gwarantowany – a jaki ? Przekonajcie się sami.
Pani Ania podzieliła swoją książkę na działy i na początku mamy przepisy z serii „Chłodne początki”. Później w kolejności „Lekkie ocieplenie, „Robi się gorąco” i „Wyżyny przyjemności”. Czytając tytuły tych działów mamy już masę skojarzeń, co może się pod nimi kryć oraz to, jakie potrawy możemy zaserwować sobie i swojej drugiej połówce. Na koniec „Słodkie zwieńczenie”, „Zmysłowe eliksiry” i „Śniadanie szczęśliwców”. Nikt nie musi zastanawiać się długo, dlaczego propozycje śniadań są na końcu.
Wszystkie przepisy zawarte w tej lekturze są bardzo proste. Przy każdej kulinarnej propozycji mamy oszacowany czas, jaki będziemy musieli poświęcić na przygotowanie jedzenia i całkowity koszt. Duży plus dla autorki, ponieważ możemy na pierwszy rzut oka ocenić stopień trudności i czas, którego danego dnia możemy nie mieć zbyt wiele. Każdy przepis to piękne zdjęcie, które pozwala nam odwzorować np. bałamutne brzoskwinie, które wyglądają obłędnie i z pewnością tak samo smakują. Pamiętajmy, że jedzenie musi nie tylko smakować, ale ważny jest tutaj aspekt wizualny, czyli kształt potrawy, konsystencja, oraz jego zapach. Kiedy wszystko to połączymy wyjdzie afrodyzjak, który pozwoli podtrzymywać ogień i rozpali emocje nie tylko od święta, ale jeśli się zmobilizujecie, możecie serwować sobie te cudowne dania każdego dnia.
Monika Pawlak
(monika.pawlak@dlalejdis.pl)
Anna Szubińska, „Kuchnia afrodyzjaków”, Warszawa, Harde, 2019
Komentarze