Ostatnio rzadziej sięgam po książki grube, jakoś mnie do siebie zniechęcają. Ale dla Wojciecha Wójcika zawsze zrobię wyjątek.
Wojciech Wójcik skradł moje czytelnicze serce książką „Miałeś tam nie wracać" i od tamtej pory staram się być z jego książkami w miarę na bieżąco. Gdy tylko więc zobaczyłam, że pojawiła się kolejna pozycja tego autora, wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć.
Tym razem trafiamy do szkoły policyjnej, gdzie dochodzi do brutalnego morderstwa. I to takiego, które nie ma prawa przejść bez echa, bo ofiarą zbrodni jest komendant. Dość szybko dowiadujemy się, że ofiara nie była postacią krystalicznie czystą. Wręcz przeciwnie, jego charakter i życie, jakie wiódł bardzo łatwo mogły wystawić go na celownik licznych wrogów. I tak oto zaczyna się to, do czego Wojciech Wójcik zdążył nas już przyzwyczaić. Skomplikowana fabuła, mnogość pojawiających się wątków i ilość możliwych scenariuszy zapewniają doskonałą i niezwykle wciągającą czytelniczą rozrywkę. Jeśli bowiem lubicie wcielać się w postać detektywa i, podążając za śladami, typować mordercę, podczas lektury „Kursu na śmierć" z pewnością się nie zanudzicie. Długość tej historii sprawia, że nasze detektywistyczne zapędy nie raz i nie dwa zostaną poddane próbie. Nie jest bowiem łatwo zapamiętać wszystkie te szczegóły, które w międzyczasie zwracają naszą uwagę. Trzeba pozostać czujnym.
Niezwykle ciekawym zabiegiem było osadzenie akcji właście w środowisku policyjnym. Ci, którzy na codzień są szkoleni i tropią morderców, tym razem sami znaleźli się w kręgu podejrzanych.
Po raz kolejny autor dostarczył nam w swojej książce bardzo ciekawych bohaterów. Każdy z nich dostał w tej książce swoje pięć minut, każdy ma swoją historię, rys charakteru, każdego możemy choc trochę poznać. To ten rodzaj bohaterów, których zapewne gdzieś i kiedyś moglibyśmy spotkać naprawdę. Łatwiej nam śledzić ich losy, przyglądać się kolejnym etapom śledztwa, gdy czujemy, że bohaterowie są dla nas partnerami.
Tym, co cenię najbardziej w powieściach Wojciecha Wójcik, jest wspomniana już rozbudowana fabuła, która nie raz i nie dwa potrafi wyprowadzić czytelnika na manowce. A poza tym, choć to klasyczna powieść kryminalna, nie epatuje brutalnością. Bardzo lubię styl pisania Wojciecha Wójcika, jego umiejętność tworzenia bardzo plastycznych opowieści. "Kurs na śmierć" to własciwie klasyczny kryminał, bogaty w zwroty akcji, ale nie przekombinowany. Taki, w który łatwo dać się wciągnąć, ale który nie wysysa całej energii. Wszystkie wątki prowadzą nas do rozwiązania, a kolejne tropy rozsiane po całej książce, sprawiają, że ciężko jest odłożyć lekturę na dłuższą chwilę.
"Kurs na śmierć" to kolejna ksiażka autorstwa Wojciecha Wójcika, którą mogę z czystym sumieniem polecić każdemu, kto szuka dobrego kryminału. Choć jej objętość może początkowo wzbudzać mieszane uczucia, to bardzo szybko ta kwestia schodzi na dalszy plan. Przez tę książkę się właściwie płynie i nie wiadomo kiedy mijają nam kolejne strony. Tą książką Wojciech Wójcik utwierdził mnie w przekonaniu, że zasługuje na miejsce w czołówce polskich autorów kryminałów.
AP
(biuro@dlalejdis.pl)
Wojciech Wójcik, „Kurs na śmierć" Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2021
Komentarze