„Kuzynka Marie tom I” - recenzja

Recenzja książki „Kuzynka Marie tom I”.
„Jednak dobrze, że tu jestem”

Zakazany związek zakończony mezaliansem. Tak w skrócie można opisać treść tej książki, a właściwie jej pierwszej części. Oto bowiem uczucie łączy polskiego majętnego mężczyznę z Francuzką, mężatką, matką dwóch małoletnich synów. Każde z nich rezygnuje ze swojego poprzedniego życia, a owocem ich miłości będzie Marie, Boratyńska po ojcu.

Historia mezaliansu to jedynie część wydarzeń, z którymi zetknie się czytelnik. Będzie tu piękne Korbielowo, którym będzie zarządzać Emilia Boratyńska, kuzynka Marie. To ona zaprosi „wyklętą” kobietę do rodzinnego majątku, aby podzielić się z nią nie tylko pieniędzmi, ale przede wszystkim kilkoma tajemnicami rodzinnymi.

Do wspomnianego rodzinnego spotkania dochodzi na początku 1914 roku, który już wkrótce zapisze się na kartach historii jako rok wybuchu pierwszej wojny. Póki co mamy sielskie widoki polskiej prowincji, puste życie posiadaczy majątków oraz żądnych plotek i sensacji mieszkańców polskiej stolicy, którzy znają wszystkie sensacje i są na bieżąco nie tylko z plotkami, ale i z nowinkami artystycznymi. Z perspektywy jakichś stu lat później, bo tyle dzieli czytelnika od opisanych treści, niektóre zachowania wydają się dość dziwne. Tymczasem tak zachowywały się mieszczańskie rodziny, które nie zgadzały się na rozwody, często aranżowały małżeństwa, aby powiększyć majątki, a wychowanie dzieci zlecały opłacanym niańkom, prywatnym nauczycielom czy służbie.

W „Kuzynce Marii” widzimy takie właśnie zderzenie światów. Bogata Emilia Boratyńska, już mężatka, nie do końca sprawdza się jako pani na włościach, choć już w niektórych aspektach życia udało się jej uwolnić od mieszczaństwa czy dulszczyzny. I zaprasza ją, kuzynkę wyklętą przez dziadka, matkę, prawie zapomnianą przez stryja, a ojca Emilii, który wyrzekając się Marie, wyrzekł się brata.

Trudno powiedzieć, o co chodzi z tą wizytą. O zestawienie bogata włościanka – biedna mieszczka, i to do tego z Francji? O różnicę w wychowaniu? W podejściu do różnych spraw życiowych? Przeczytałam i naprawdę nie wiem, co ta wizyta zasadniczo zmienia. Pierwszy tom, w moim odczuciu, nie daje odpowiedzi na wiele pytań. Kobiety miały się spotkać i poznać jakieś tajemnice sprzed lat, z czasów, gdy do mezaliansu doszło. Czy poznały? Moim zdaniem nie, ponieważ czytelnik wychodzi z niedosytem i dziesiątkami niedopowiedzeń.

Pomimo wszystko uważam, że po książkę warto sięgnąć. W prosty sposób możemy poznać życie różnych warstw społeczeństwa w Polsce i we Francji, w Europie, która dosłownie za parę tygodni zamieni się w jedno wielkie pole bitwy. W tej książce nie ma tego oczekiwania, jest natomiast miejsce na w miarę normalne życie, jakie toczyło się na polskiej i na francuskiej prowincji. Powoli, sennie, bez większych zawirowań.

Agnieszka Pogorzelska
(agnieszka.pogorzelska@dlalejdis.pl)

Agnieszka Janiszewska, „Kuzynka Marie tom I”, Wydawnictwo Novae Res, 2020, Gdynia



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat