„Labirynt strachu” – recenzja

Recenzja książki „Labirynt strachu”.
„ Żyjemy w świetle, nie wiedząc, że nas otacza. Dopóki nie zgaśnie…”

Moje postanowienie dotyczące zapoznania się z polskimi pisarzami jest w toku. Beata Nowosielska to kolejna autorka, którą wypatrzyłam wśród wielu innych, a przekonał mnie fakt, że sama zaczytuje się w horrorach i thrillerach, czyli moich ulubionych gatunkach. Nie pozostało mi nic innego jak poznać debiutancki „Labirynt strachu”.

Grupa przyjaciół wybiera się na wspólny wyjazd do domku znajdującego się poza miastem. Miejsce okazuje się być czarujące. Duża weranda z huśtawką oraz otaczający las tworzą idealną oprawę letnich wakacji. Rzeczywistość okazuje się być szokująca. Młodzi ludzie zaczynają słyszeć dziwne głosy, szmery, a także stają się świadkami niezwykłych zdarzeń. Aura leśnego siedliska nie jest im życzliwa. Wymarzone wakacje stają się koszmarem dla młodych ludzi.

Bardzo ważną rolę odgrywa tu klimat powieści. Jest wyrazisty, dokładnie opisany i urzekający. Czytelnik łatwo może wyobrazić sobie urokliwą scenerię. Nawiedzony dom wywiera ogromne wrażenie. Złowieszcze ostrzeżenia, głosy, niepokojące dźwięki wywołują delikatną gęsią skórkę i przenikają umysł odbiorcy. Ten klimat pokochałam! Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy jest taka, że z tej powieści mógłby powstać idealny film grozy. Odpowiednia fabuła, tajemniczy nastrój, dynamika i wszystkie złowrogie detale owiane mgiełką magii na pewno świetnie sprawdziłyby się na ekranie.

Żeby nie było tak kolorowo, to niestety, ale muszę wspomnieć o końcówce książki. Początek był rewelacyjny, natomiast im bliżej finału, tym gorzej dla powieści. Z każdym kolejnym rozdziałem znajdujemy tu coraz więcej fantastyki, której osobiście nie jestem fanką. Czytałam kilka powieści należących do tego gatunku, jednak w porównaniu z nimi „Labirynt strachu” wypada dość przeciętnie. Niektóre fragmenty – szczególnie te ze zjawiskami nadprzyrodzonymi mogły zostać lepiej opisane, ciekawiej, dynamiczniej. Dało się również zauważyć pewną sztuczność, jeśli chodzi o postacie. Żaden bohater nie zapadł mi w pamięć. Pomimo że pod koniec było kilka intrygujących zwrotów akcji, to jednak zakończenie uważam za dość zwyczajne. Czekałam na coś co mnie przerazi, wstrząśnie i niestety… nie doczekałam się.

Książka na pewno nie należy do tych z najwyższej półki, jednak warto ją przeczytać. Lekki styl i prosty język to kolejne atuty tej powieści. „Labirynt strachu” miał ogromny potencjał, który nie został w pełni wykorzystany. Pamiętajmy jednak, że jest to debiut literacki autorki. Jestem ciekawa jej kolejnych dzieł.

Patrycja Trzcionkowska
(patrycja.trzcionkowska@dlalejdis.pl)

Beata Nowosielska, „Labirynt strachu”, Wydawnictwo Novae Res, 2017 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat