Fairford jest magicznym miasteczkiem, w jego okolicach znikają turyści. Ludzie noszą amulety, a elfy i inne istoty z granicy próbują zagarnąć trochę ludzkiego dobra.
Na skraju miasteczka, w lesie, znajduje się szklana trumna, a w niej śpi rogaty, piękny chłopiec. Nie zwraca uwagi na brzęk szkła tłuczonego w trakcie imprez organizowanych przez młodzież, nie obchodzą go wyznania. Jednak pewnej nocy znika. A Hazel, dziewczyna, która walczyła z potworami, budzi się cała brudna z licznymi zadrapaniami. Nie pamięta, co robiła i dlaczego spod łóżka zniknął jej miecz. Ma nieodparte wrażenie, że zbliża się czas zapłaty za układ, który zawarła z elfami będąc małą dziewczynką. Nie wie jeszcze, że Król Olszyn okazał przewrotną łaskawość czyniąc ją swoim rycerzem w nocy. Dziewczyna zaczyna się gubić w swojej podwójnej tożsamości. Jednocześnie ucieczka Rogatego Chłopca powoduje, że do miasteczka wkrada się Rozpacz. Inne stwory też mają dość potulności wobec ludzi i zamierzają rozpocząć wojnę. Czy Hazel z bratem i przyjaciółmi uratuje miasteczko?
Fantastyka dla young adult często mnie nie przekonuje, ale Holly Black stworzyła historię, która zabrała mnie na kilka wieczorów do świata prawdziwej elfiej magii. Mimo niechęci do science-fiction, mam ogromną słabość do elfów. Nawet większą niż do wampirów i psychopatycznych morderców. Bo kto umie oprzeć się pięknu i okrucieństwu elfów…
"Las na granicy światów" kusi niepowtarzalną atmosferą, odważnymi postaciami, wiarą i młodzieńczą zapalczywością. Uważam, że ta historia to dobry początek nowej serii i zdradzę wam, że już nie mogę się doczekać kolejnego tomu, gdyż Holly Black między słowami ukryła kilka nierozwiązanych zagadek.
Sandra Kortas-Dorsz
(sandra.kortas@dlalejdis.pl)
Holly Black, „Las na granicy światów", Wydawnictwo Jaguar, Warszawa 2020
Komentarze