Lekcja miłości

Recenzja książki „Spójrz mi w oczy”.
Historia Willa, poruszy nas do głębi i ściśnie za serce, choć nie będę ukrywać, że jej adresatem będą zdecydowanie kobiety.

Życie Ellen Gleeson, dziennikarki i mamy 3-letniego Willa zmienia się dramatycznie, gdy znajduje w skrzynce pocztowej ulotkę o uprowadzonym dziecku. Nic tak bardzo nie przeraziłoby jej, niż fakt, że na zdjęciu znajduje się chłopiec łudząco podobny do jej adoptowanego synka. Choć wszyscy odradzają Ellen interesowanie się tą sprawą, ona za wszelką cenę musi poznać prawdę. Poszukując prawdziwych rodziców Willa, natrafia na serię niewyjaśnionych samobójstw, co motywuje ją jeszcze bardziej do rozwiązania zagadki. Znalezienie odpowiedzi na pytanie: czy Will został kiedyś uprowadzony i czy adopcja przebiegła legalnie, będzie najtrudniejszą i najbardziej bolesną sprawą w życiu młodej dziennikarki.

„Spójrz mi w oczy” to opowieść o uczuciu najsilniejszym i najbardziej trwałym, jakim jest miłość rodzicielska. Choć powieści odnoszących się do tego zagadnienia napisano wiele, to dotyczą one głównie relacji powiązanych więzami krwi. Rzadko mówi się głośno o więzach stworzonych poprzez adopcję, co wydawać by się mogło dużym błędem, gdyż to niezwykle ciekawe zjawisko. Uczucie nie na pokaz, nie do podrobienia, przyjęte z otwartymi ramionami po trudnych i skomplikowanych procedurach, trudno oceniać jako gorsze, bo nie wynikające z naturalnego procesu narodzin.

O takiej właśnie niezwykle silnej miłości mamy adopcyjnej, samotnie wychowującej synka, postanowiła napisać Lisa Scottoline. Pisarka, która zapisuje się w historii literatury, jako autorka licznych bestsellerów, stawiana jest dziś na równi z Jodi Picoult, czy Tess Gerritsen. Kobietami, które niejednokrotnie wstrząsnęły swymi czytelniczkami, opowieściami chwytającymi za serce, zabarwionymi silnymi emocjami, stawiającymi pytania, oraz trzymającymi nieomal boleśnie w napięciu.

Historia Willa poruszy nas do głębi i ściśnie za serce, choć nie będę ukrywać, że jej adresatem będą zdecydowanie kobiety. Nie twierdzę oczywiście, że tylko matki potrafią najmocniej kochać swe dzieci, bo historia pokazała niejednokrotnie, że miłość do dziecka nie ma płci, ale kobiety zdecydowanie bardziej intensywnie przeżywają swe rodzicielstwo. Podczas lektury „Spójrz mi w oczy” mogą one poczuć, jakby to im próbowano odebrać dziecko i stanąć do walki wraz z Ellen. Razem z nią zwalczać przeciwności, odrzucać wątpliwości, śmiać się i płakać. Tak silnie twórczość Lisy Scottoline może wpłynąć na nasze życie.

Dodatkowym atutem książki jest jej różnorodność. „Spójrz mi w oczy” jest nie tylko ckliwą opowiastką o walce dobra ze złem, ale także dziennikarskim śledztwem z elementami kryminału oraz powieścią obyczajową, w której romans głównej bohaterki, potraktowany został jako wątek poboczny, nieodciągający nas od najważniejszego tematu. Doskonała lektura dla wszystkich pań i pouczająca opowieść, że miłość nie zna granic!

Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)

Lisa Scottoline, „Spójrz mi w oczy”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat